Recenzja Na wyłączność

Polkadot Stingray - Uchoten

23/11/2019 2019-11-23 00:10:00 JaME Autor: ZyXyS Tłumacz: jawachu

Polkadot Stingray - Uchoten

Zagubiony ogień.


© Polkadot Stingray
Album CD

Uchoten (Regular Edition)

Polkadot Stingray

Polkadot Stingray w ciągu czterech lat szybko przeszło od statusu początkującej grupy do podpisania kontraktu major i ogłoszenia pierwszego koncertu na scenie Budokanu. To zasłużony rezultat, szczególnie, gdy weźmie się pod uwagę interesujące wydawnictwa, z których każde nie tylko dodawało coś nowego do twórczości zespołu, ale także słuchało się ich tygodniami. To prawda, eksperymenty z brzmieniem (czy relacje z dużą wytwórnią, kto wie) mogą czasami skierować na złą drogę. W przypadku drugiego pełnego albumu grupy ten “zły kierunek” jest szczególnie obraźliwy, ponieważ zamiast działać na poziomie Capacity (Zenchi Zenno w japońskiej wersji), nowe wydawnictwo okazało się… Cóż, teraz opowiemy wam wszystko.

Po posłuchaniu Uchoten pozostawia tylko jedno pytanie: “Gdzie, do licha, podziały się te wyszukane, chwytliwe riffy i inteligentna gra głosem?”. W końcu Shizuku swoim pięknym wokalem może sprawić, że zrobisz wszystko, a gdy zacznie cicho szeptać do ucha, nie pozostawia najmniejszej szansy na wybawienie. Jednak na tej płycie rzadko która jej partia może pochwycić cię lub zaskoczyć, zwłaszcza, gdy śledzisz zespół od pierwszych wydawnictw.



To zabawne, ale połowa interesujących utworów przyszła tu z poprzedniego wydawnictwa, Ichidaiji. Co więcej, wyraźnie odstają od reszty. Właściwie Ichidaiji rozpoczyna album, a potem dochodzą do niego gorące Pandora’s Box i  delikatniejsze, ale równie fajne Rhythmy. Z nowych kompozycji jedynie kilka zasługuje na uwagę. Love Call, w której złamany, ledwo kontrolowany głos Shizuki w refrenach przyprawia o gęsią skórkę. City Life z połączeniem melodyjnych refrenów i zaskakujących recytatywów, brzmi świeżo i niezwykle jak na „kropki” i stąd się wyróżnia. Dobrze wypada też An Escape z jazzowymi nutami i mocną atmosferą. I to łatwe pogwizdywanie, dodające koloru!


Reszta “nowicjuszy” jest dosyć średnia, starając się nie świecić zbyt mocno, opierając się na prostych melodiach i dosyć popowych, czasami przesłodzenie uroczystych refrenach, wykorzystujących instrumenty dęte. Można przy nich potańczyć, ale poza tym są dosyć jednorazowe i tak naprawdę nie chce się do nich wracać. Co więcej, nie wytrzymują porównania z Telecaster Stripes, Synchronisica czy jakimkolwiek innym utworem z pierwszych wydawnictw. Różnica jest dosyć znacząca i nie sprzyja Uchoten.


Okazuje się, że nowy album Polkadot Stingray nie przenosi zespołu na wyższy poziom, ale toczy się po bezpiecznej prostej. Muzyka stała się prostsza, nie ma miejsca na pełen wokal, a z trzynastu utworów tylko połowa zasługuje na miano “kropkowych”, z których część to stare piosenki. I nie znaczy to, że reszta utworów jest bardzo zła – są poprawne, ale nie wywołują żadnych emocji. Uchoten brakuje iskry, blasku, jaki zespół dodawał do swojej twórczości, który sprawiał, że zakochiwało się w grupie po jednej piosence. Ale zagubił się gdzieś po drodze.

REKLAMA

Powiązani artyści

Polkadot Stingray © JaME
Polkadot Stingray

Powiązane wydawnictwa

Album CD + DVD 2019-02-06 2019-02-06
Polkadot Stingray
Album CD 2019-02-06 2019-02-06
Polkadot Stingray
REKLAMA