Niezależnie od tego, jak fani ocenili tytułowy utwór, a tym bardziej towarzyszący mu teledysk, ETERNITY z pewnością przyciągnęło uwagę. Trzeba zapomnieć o teledysku i wsłuchać się w istotę utworu. Tę lekką, mieniącą się melodię tworzą idealnie dostrojone gitary i fortepian, a ogólny rytm jest dość szybki. Dlatego, pomimo przepełniającego go spokoju, utwór wydaje się być ulotny. Nic na to nie poradzę, ale numer, który rozpoczął ostatnią podróż, nie mógł być inny, a wokal naturalnie dopełnia ogólnego brzmienia.
Lecz jeśli nie przepada się za dobrymi, instrumentalnymi i przejmującymi utworami, to Hazuki i spółka specjalnie dla tych osób „wcisnęli” tu nową wersję ALIEN TUNE. Kawałek prawdopodobnie zachwyci fanów spragnionych „chleba i igrzysk”, ale dość dziwnie wpasowuje się w całość singla. Dlaczego tak jest? Paradoksalnie, spokojniejsze fragmenty i trzeci numer przyćmiewają krzykliwe odpowiedniki. Dyskretne gitary, średnie tempo i zrelaksowany głos Hazukiego w VARIANT to właśnie to, czego potrzeba, by uciec od rzeczywistości. Piosenka ma wiele wymiarów, otulając i pochłaniając słuchacza.
Mimo wszystko, singiel ETERNITY jest co najmniej intrygujący i z pewnością rozpoznawalny. Oczywiście, było to niewielkie pocieszenie dla tych, którzy przywykli wtedy do poprzednich utworów lynch. i oczekiwali po zespole kolejnych podobnych wydawnictw.