W jedności siła.
Nie trzeba tłumaczyć, dlaczego muzyka miwy warta jest choćby krótkiego posłuchania – wystarczy zapoznać się z jej niesamowitą drogą na szczyt. А, racja, zupełnie zapomnieliśmy o tym, po co się tutaj w ogóle zebraliśmy! Przepraszamy, daliśmy się ponieść emocjom. W 2015 roku artystka postanowiła zachwycić swoich fanów czwartym albumem i nie mogliśmy przegapić okazji, aby wam o nim opowiedzieć. Zaczynajmy.
ONENESS pokazuje, jak bardzo miwa rozwinęła się jako artystka w trakcie poprzednich dwóch lat. Jednocześnie budzi w nas pewne zaniepokojenie, gdyż jej muzyka niemal całkowicie zatraciła subtelne detale sprawiające, że jej twórczość była naprawdę jej. Najbardziej zaskakujący jest jednak brak tutaj wyróżniających się utworów, podczas gdy guitarissimo miało Don’t Cry Anymore i chAngE, guitarium – 441, a Delight - Sparrow. Na ONENESS ciężko znaleźć numer szczególnie zapadający w pamięć. KIMINI DEAETAKARA i piosenka tytułowa są niezłe, ale nie zapadają w pamięć tak, jak wspomniane te wcześniej.
Pomimo tego ONENESS ma szansę zaistnieć na naszych playlistach w całości. Właśnie tak należy słuchać tego albumu popularnej artystki, bo tylko wtedy można w pełni doświadczyć lekkości i szczerości jakie oferuje. Dodatkowym atutem jest to, że wywołuje uśmiech nawet w najbardziej ponury dzień. Efekt ten osiągnięty jest dzięki ciekawemu połączeniu utworów. Znajdziemy tu zabawne, optymistyczne kompozycje, jak STRESS FREE i It’s you!, rytmiczne fighting-Φ-girls i 360° oraz bardziej liryczne GESSHOKU -WINTER MOON- i Faraway. Można nawet zatańczyć z kimś do KOINO YOKAN, a KIBOUNO WA na pewno wyciśnie łzę.
Piosenki osobno nie wyróżniają się niczym szczególnym, ale razem tworzą kanwę ONENESS, dobrze wpisującą się w dyskografię artystki. Młodzieńcza energia jej dwóch pierwszych albumów praktycznie zanikła, ale to tym lepiej – głos miwy brzmi tu słodziej i bardziej emocjonalnie niż wcześniej. Ponadto, ona rzadko próbuje śpiewać zbyt wysoko, co jest częstą pułapką dla wielu japońskich wokalistów, pozostając w zakresie komfortowego słuchania. Choć ten album nie jest jej najlepszym dziełem (ale nie możemy wykluczyć tego, że inni mogą mieć odmienne zdanie), ale jeśli śledzicie twórczość miwy lub po prostu szukacie przyjemnej muzyki, sprawdźcie ONENESS. Szczerość tego dzieła może was mile zaskoczyć.