Wywiad Na wyłączność

Wywiad z Shinem z HeavensDust

19/11/2021 2021-11-19 13:00:00 JaME Autor: Polina Kogan Tłumacz: jawachu

Wywiad z Shinem z HeavensDust

Frontman HeavensDust, Shin, opowiedział nam i swoim solowym projekcie, nowej EP-ce i wpływie COVID na japońskich muzyków.


© Shin - HeavensDust

Shin, frontman “wagakki metalowego” zespołu HeavensDust, rozpoczął w trakcie pandemii COVID-19 solową karierę. Wiosną JaME usiadło z Shinem na Zoomie, by porozmawiać na temat rozpoczęcia solowego projektu, nowej EP-ki i o tym, jak pandemia wpłynęła na niego i innych japońskich muzyków.


Poprzednio rozmawialiśmy w 2013 z HeavensDust. Skoro to nasza pierwsza rozmowa tylko z tobą, to czy możesz opowiedzieć nam trochę o tym, jak powstał twój solowy projekt?

Shin: Jakieś dwa lata temu nasz perkusista KoREDS★ zachorował na raka. Teraz ma się dobrze, ale musiał przejść wiele zabiegów i tak dalej. Potem był hospitalizowany, a kilka miesięcy później wybuchł COVID. HeavensDust musiało więc na chwilę zrobić przerwę w działalności, a my nie wiedzieliśmy, jak długo to potrwa. Ciągle pisałem piosenki, ale nie widziałem pozostałych członków zespołu, pomyślałem więc, że mogę wydać je w ramach solowego projektu.

Czym różni się bycie artystą solowym od bycia w zespole?

Shin: Kiedyś bardzo lubiłem hip-hop, ale HeavensDust to bardziej metal i rock, chciałem spróbować więc niektórych z tych hiphopowych beatów, czegoś innego. Oczywiście tęsknię za kolegami z zespołu, ale uwielbiam też pisać muzykę w innym stylu. Jest to dosyć fajne.

Skoro znalazłeś inne ujście kreatywnej energii, czy myślisz, że wpłynie to na twoją przyszłą pracę z zespołem?

Shin: Tuż przed tym, jak KoREDS★ zachorował na raka, trochę mnie zmęczyło krzyczenie i wrzeszczenie w HeavensDust, ale po podjęciu solowej aktywności, chcę znowu wrócić do tej heavymetalowej muzyki. (śmiech) Muzyka zawsze ewoluuje, a mój sposób myślenia i muzyka, której słucham, bardzo się zmieniły odkąd byłem dzieckiem, więc wciąż będzie ewoluować.

W jaki sposób COVID wpłynął na japońską scenę muzyczną jako całość, a w szczególności na ciebie?

Shin: Jeśli chodzi o scenę muzyczną w Japonii, wydaje mi się, że jest ona podobna do amerykańskiej, europejskiej i każdej innej. Przestaliśmy grać na żywo i nasza działalność stała się bardziej online. Muzycy wokół mnie nie mogli już zarabiać pieniędzy, musieli zmienić pracę i tak dalej, było wiec naprawdę ciężko. Słyszałem, że Machine Gun Kelly zagrał show na wypełnionym stadionie czy coś, mam wiec nadzieję, że ten problem z COVID-em wkrótce zniknie.

Jeśli o mnie chodzi, to w pewnym sensie dało mi to nową karierę, jest to więc to dobra rzecz. Nigdy wcześniej nie próbowałem robić tego rodzaju muzyki, dało mi to nowe uczucie. Było więc dobre. Poza tym sprawa z COVID-em była dla mnie naprawdę trudna dla mnie i wszystkich innych, ale starałem się przetrwać i kontynuować swoją muzykę.

Widzieliśmy któregoś dnia, że zrobiłeś wydarzenie na żywo na Instagramie. Jak było?

Shin: Tak, było świetnie. Miło było zobaczyć naszych fanów. Nie możemy spotkać się osobiście czy na koncertach, ale można było stwierdzić, że fanom bardzo podobała się muzyka. To tak naprawdę nie był koncert, ale mogliśmy transmitować na żywo. Ale było bardzo fajnie. Tak naprawdę nie można teraz jammować w studiu. Bardzo fajnie było też jammować z KoREDS★.

Niektóre zespoły grają koncerty w klubach bez udziału publiczności. Czy myślałeś o zrobieniu czegoś podobnego, solo lub z HeavensDust?

Shin: Myślałem o zrobieniu tego jako zespół, ale zabranie KoREDS★ do takiego miejsca jak Shinjuku jest dla niego ryzykowne, więc tak naprawdę nie myślałem o tym. Jeśli chodzi o mój solowy projekt, to może w tym lub przyszłym roku. Może zbiorę razem zespół i zagram solowy koncert.

Pandemia w Japonii jest trudna, ale miał tez pewien pozytywny wpływ, takie jak akceptacja pracy zdalnej i odejście od konieczności stemplowania oficjalnych dokumentów. Czy w tej sytuacji na scenie muzycznej pojawiły się jakieś innowacje?

Shin: Tak, jak np. wszystkie spotkania odbywają się na Zoomie, wydaje mi się więc, że wszystko jest załatwiane znacznie szybciej. Wcześniej trzeba było jechać w jakieś miejsce, a potem miało się kolejne spotkanie w innym miejscu, ale teraz można robić więcej spotkań na Zoomie, jest więc o wiele lepiej. I tak, sprawa z pieczątkami. Nie wiem, czy macie to w Stanach, czy w Europie, ale w Japonii wszystko musimy stemplować. Dobrze, że to odchodzi.

Twoja solowa EP-ka Behind My Smile ukaże się 2 czerwca. Czy mógłbyś opowiedzieć nam, jaki to rodzaj płyty?

Shin: Trochę smutna. Ma dużo smutnych piosenek, ale ostatecznie EP-ka ma pozytywny przekaz. Sama muzyka opowiada o trudnych czasach, przez które przeszedłem podczas pandemii COVID, w biznesie, życiu osobistym i tak dalej. Ludzie mówili mi, ze widzieli mój Instagram: "Cholera, żyjesz teraz szczęśliwym życiem, masz śliczne małe dziecko, wciąż tworzysz swoją muzykę."

Ale publikowanie w mediach społecznościowych to zupełnie inna sprawa. Staram się zamieszczać tam pozytywne zdjęcia lub wiadomości, ale to nie jest całe moje życie. Oczywiście, ma to również związek z innymi ludźmi. Kiedy spotykasz kogoś, uśmiechasz się, a ludzie mówią, że wyglądasz na szczęśliwego, ale wszyscy zmagają się i walczą całe życie. I o to właśnie chodzi w przekazie EP-ki.

Jeśli coś cię nie zabije, to cię wzmocni, więc ból z czasem ustąpi. Z tym COVID-em wiem, że wszyscy naprawdę walczą na całym świecie, ale ten ból z czasem ustąpi. To nie jest tylko związane z COVID-em. Jeśli żyjesz, cały twój ból pewnego dnia ustąpi.

Uncommon Enemy to współpraca z Lenne Hardt, głosem MMA w Japonii. To dosyć ciekawe połączenie. Czy mógłbyś opowiedzieć nam trochę o tym, jak do tego doszło?

Shin: Wystąpiliśmy na koncercie charytatywną, jaki Lenne zorganizowała na 311, kiedy trzęsienie ziemi nawiedziło Japonię. Nie wiem, jak mnie znalazła, ale wysłała mi wiadomość, że kocha nasze piosenki i chce, żebyśmy zagrali na jej imprezie. Tak to się chyba zaczęło. Zagraliśmy razem. Wszyscy znają ją z chrapliwego, krzykliwego wokalu, ale jest wspaniałą piosenkarką.

Na tej imprezie zaśpiewała piosenkę jazzową i po prostu zaskoczyła mnie, jej głos był naprawdę mocny. Napisała sporo tekstów i powiedziała mi, że jeśli chcę nawiązać współpracę, to jest gotowa to zrobić, tak to więc się stało. Lenne napisała wszystkie teksty, a ja napisałem całą muzykę.

Jak przebiegała wasza współpraca i nagrywanie w czasie COVID-u?

Shin: Właściwie zrobiliśmy nagranie w moim domu. Przyszła, a ja nagrywałem, byliśmy tylko ja i ona. A jeśli chodzi o piosenki, po prostu zrobiliśmy to przez email, wysyłając dane.

Wasz pierwszy utwór, Scars Behind My Smile, jest instrumentalny, a z kolei choć The Pain Will Ease nie jest instrumentalny, to jego tekst jest bardzo oszczędny. Czy położenie tak dużego nacisku na instrumentale było zamierzone?

Shin: Lubię muzykę instrumentalną. Zawsze uwielbiałem tworzyć muzykę instrumentalną. Nawet na pełen album HeavensDust zawsze napiszę coś instrumentalnego.

Wasze teksty są zawsze po angielsku i kiedy ostatni raz rozmawialiśmy, powiedziałeś, że ponieważ dorastałeś w anglojęzycznym środowisku, łatwiej jest ci wyrazić siebie w tym języku. Minęło już osiem lat, a ty utknąłeś w Japonii z zamkniętymi granicami. Czy masz ochotę spróbować pisania po japońsku?

Shin: Tak. Muszę tego spróbować, do tej pory tego nie robiłem. (śmiech) Mój angielski jest teraz do niczego, a mój japoński też nie jest dobry. Ale muszę spróbować, to będzie duże wyzwanie. (śmiech)

Od początku lockdownu nie zagrałeś ani jednego koncertu. Czy masz takie plany na najbliższą przyszłość? Coś za granicą będzie w bardziej odległym czasie, prawda?

Shin: Jeżeli chodzi o Japonię, to miejmy nadzieję, że pod koniec tego roku lub może ne początku następnego. Bardzo chciałbym zagrać za granicą. Słyszałem, że przyjmują Japończyków na Hawajach, ale kiedy sytuacja z COVID się pogorszyła, przestali. Obecnie w Japonii sytuacja z COVID się pogarsza, zobaczymy więc, jak to się potoczy.

Czy masz jakieś plany na przyszłość, o których możesz nam powiedzieć?

Shin: W połowie maja zamierzamy z Lenne nakręcić teledysk do Uncommon Enemy, który ukaże się w czerwcu. W tej chwili współpracuję z artystą nominowanym do Grammy. To Amerykanin. To będzie całkiem niezłe.

Na koniec, czy masz wiadomość dla twoich zagranicznych fanów?

Shin: Teraz trochę staramy się przetrwać, mam więc wielką nadzieję, że wszyscy się nie poddają i wiedzą, że ten ból kiedyś złagodnieje. Teraz jest naprawdę ciężko i w zeszłym roku miałem też kilka naprawdę trudnych chwil. Mocno wierzę, że wszyscy się trzymają. Nie zapomnijcie o nadziei.


JaME chciałoby podziękować Shinowi za poświęcony czas.

REKLAMA

Powiązani artyści

Powiązane wydawnictwa

Minialbum CD 2021-06-02 2021-06-02
Shin
REKLAMA