Relacja Na wyłączność

Metal Square vol. 4 Selection by Cazqui w Shibuya Stream Hall

10/10/2019 2019-10-10 00:20:00 JaME Autor: Curls Tłumacz: jawachu

16 grudnia ubiegłego roku w Shibuya Stream Hall odbyła się metalcore’owa impreza z udziałem różnych zespołów, która stała się koncertem pożegnalnym gitarzystów Nocturnal Bloodlust.


© NOCTURNAL BLOODLUST

16 grudnia ubiegłego roku Shibuya Stream Hall – stosunkowo nowa sala koncertowa w pobliżu jednej z centralnych stacji w Tokio – gościła ogromną, siedmiogodzinną imprezę, Metal Square vol. 4. Selection by Cazqui zorganizowaną przez L&P Attractive. Jak sugerował tytuł, o obsadzie wydarzenia decydował gitarzysta Nocturnal Bloodlust, Cazqui, i tak, miało być bardzo ‘metalowo’. Bilety wyprzedały się natychmiast. Ten sukces miał dwie przyczyny: mocny i zróżnicowany skład oraz fakt, że była to ostatnia okazja zobaczenia Nocturnal Bloodlust w tym kształcie, gdyż Cazqui i Daichi zamierzali odejść z zespołu.


Victim of Deception

Impreza rozpoczęła się setem Victim of Deception. Choć ten deathcore’owy zespół działa już od czterech lat, nie jest zbyt dobrze znany poza Japonią. To szkoda. Posłuchajcie go. Muzycy wystartowali od razu, a publiczność została pogrzebana pod potężnym dźwiękami. Mocne bębnienie kumao, dynamiczne gitarowe riffy Junpey’a i morby’ego, basowa solówka Chappy’ego oraz growling i krzyki wokalisty Daichiego tworzyły agresywne fale ciężkiego brzmienia. Zespół zachowywał się na scenie jak jeden organizm. Chwilę potrwało zanim publiczność doszła do siebie, ale zaraz ręce się podniosły, pierwsze rzędy zaczęły headbangingować, a najśmielsi z tylnych rzędów rozpoczęli circle-pit. Zespół wstrząsnął salą, basowe dźwięki wibrowały w ciałach, a światła migające w rytmie bębnów potęgowały ten efekt. Przerwy wypełniały psychodeliczne odgłosy grzmotów i deszczu. Skończywszy 30-minutowy set i fajnie rozpocząwszy cały wieczór, Victim of Deception opuściło scenę, żegnane głośnym aplauzem.

Set list

01. Mortal Prediction
02. Anneliese
03. The Purge
04. Black Colors
05. 1874
06. Anti Creed
07. Godless


DIMLIM

Jako kolejny wystąpił DIMLIM, stanowiąc dramatyczny kontrast z poprzednim, nie-visualowym zespołem. Cóż, zgadzało się to z obiecaną wcześniej różnorodnością składu. Choć muzycy wybrali jedne ze swoich najcięższych piosenek, były one dużo mniej agresywne niż te poprzedniej grupy, pozwalając publiczności cieszyć się melodyjnymi zwrotkami, przed zanurzeniem się w energiczne brzmienie refrenów. Pierwsza, vanitas, łączyła wysokie wokale z wściekłością, prowadzącą do headbangingu. Niemniej jednak, nastrój był raczej ożywiony. Najbardziej uderzający efekt tworzyły kojące partie The Silent Song, kiedy to pojedynczy promień światła padał na samotną postać wokalisty Sho, ubranego w czarny garnitur i białą koszulę.

Występ się rozpoczął, piosenki były grane jedna po drugiej, tłum wiwatował, gdy nagle coś się stało z zestawem perkusyjnym. Światła przygasły, a na scenę weszli techniczni. Retsu, Ryuya i Taishi, wszyscy ubrani na czarno, odwrócili się plecami do sali i stali bez ruchu jak nieme posągi. Tylko wokalista wciąż zabawiał publiczność. Mówiąc do fanów, Sho zachowywał się jak zepsuta lalka, teatralnie odgrywając każdą sekundę tego nieplanowanego MC. Niestety, zespołowi skończył się czas, a problem nie został rozwiązany, wokalista wydał więc z siebie przeszywające “Gomen nasai”, które rozbrzmiewało echem w sali niczym mantra.

Set list

01. vanitas
02. kyomou no uta
03. The Silent Song
04. shigarami


DARRELL

Wybuch energii GARBAGE FREAK rozpoczął występ DARRELL. Makoto, JOKER i Jun pojawili się na scenie, jakby nigdy nic, rozpoczynając wściekle swój set wraz z pierwszym gitarowym riffem AIego w QUINN, tytułowej piosence z drugiego singla, która także znalazła się na nowym albumie DARXNESS. Wstrząsającym ziemią zwrotkom towarzyszył huragan włosów headbangingującego Juna, a po nich następowały poruszające refreny, pokazujące głębie i wyjątkowość głosu wokalisty. Mieszanka growlingu, furii, bogatych, pięknych wokali i melodii tworzyła specjalny nastrój, który tylko ten zespół potrafi wywołać. Równocześnie, rozluźnione, kocie zachowanie AIego kontrastowało z energicznym rytmem tak bardzo, że tylko pogłębiało ten efekt. Pod koniec setu wokalista zaskoczył wszystkich oddając gitarę publiczności podczas NEW CULT, poświęcając całą uwagę statywowi od mikrofonu. Tak, po prostu oddał gitarę fanom z pierwszych rzędów! Ale nie martwcie się, JOKER odebrał ją później.

Set list

01. QUINN
02. DARKNESS
03. HAZEN BLOOD
04. KILL ME, MARRY ME
05. DESPAIR
06. NEW CULT


DEXCORE

Po DARREL wyszedł kolejny były członek DEATHGAZE, Naoki ze swoim zespołem DEXCORE.

Nawet próba (dźwięku) za kulisami wywołała podniecenie, zapowiadające gorące przyjęcie tłumu. Wkrótce dźwięki ucichły, zgasły światła i zaczął śpiewać anielski chór. Potem został zastąpiony przez rytm i błyskające światła, którym towarzyszyły krzyki i aplauz fanów. Naoki, haku i to-ru – ubrani na biało – pojawili się na scenie. Wszystko znów się uspokoiło. Nagle fala ostrego dźwięku uderzyła publiczność! Przerwa. Promień białego światła wyłuskał postać wokalisty. Znowu gwałtowny dźwięk! Tak właśnie DEXCORE rozpoczęło swój występ utworem Imitation.

Świeża,beztroska energia wrzała w sali, napędzana gwałtownym bębnieniem (nie może być inaczej, gdy tym perkusistą jest Naoki), wściekłymi gitarami i partiami basu oraz zachwycającymi solówkami! Warto wspomnieć o wokaliście Kagamim: był wspaniały we wszystkich rodzajach ekstremalnych wokali i miał odwagę patrzeć na publiczność we władczy sposób, równocześnie czarując wszystkich. Publiczność chętnie pozwalała się oczarowywać i dawała z siebie wszystko. Zespól zakończył występ nowym singlem Brain Washing, który rozruszał wszystkich i opuścił scenę z głośnym okrzykiem “Jesteśmy DEXCORE!”.

Set list

01. Imitation
02. BLACK PIG
03. NEW ERA
04. Naked
05. Brain Washing


DEVILOOF

Występ DEVILOOF w końcu wywołał jedną z najbardziej ekscytujących rzeczy, jaka zdarza się na metalcore’owych koncertach – ścianę śmierci. Choć tłum machał głowami, pogował i biegał w circle pitach cały wieczór, tylko DEVILOOF udało się to wywołać. Na komendę wokalisty fani rozdzielili się ma dwie części, a następnie pobiegli ku sobie, zderzając się w przypływie adrenaliny. Keisuke był wyraźnie zachwycony, patrząc na salę z radosnym uśmiechem.

Cóż, ten moment poprzedzało sporo żywych piosenek pełnych growlu i krzyków, oraz falsetu. To był prawdziwy visual kei w najlepszym wydaniu: dziwaczne fryzury, makijaże i spódnice.

Kiedy Ray, który jako ostatni opuszczał scenę, rzucił butelkę w przegrzany tłum, okrzyk “Dziękuję!” był tak szczery, że można było tylko współczuć publiczności.

Set list

01. Devil’s Proof
02. LOVER
03. ESCAPE
04. ISHTAR
05. HERO=MURDER
06. RUIN


JILUKA

JILUKA stanowiła punkt kulminacyjny visualowej części imprezy. Zespół pojawił się we wspaniałych, przemyślnie zaprojektowanych kostiumach: zimny i męski Boogie, kobiecy Sena przypominający porcelanową lalkę, blond książę Zyean i uroczy w chłopięcy sposób frontman Ricko.

Ten występ był uroczysty i elegancki, zaskakująco dobrze łącząc się z burzą namiętności. Publiczność napędzana była umiejętnymi gitarowymi i basowymi partiami, spektakularnymi solówkami i perkusyjnym rytmem, towarzyszącym czystym, energetycznym wokalom, łatwo przechodzącym w growl i krzyk. Po żywym Hellraiser nastąpił ciężki Ajna -Sigver-, który skłonił fanów do rozpoczęcia headbangingu. Wszyscy byli zachwyceni potężnym brzmieniem i estetycznie znakomitym występem zespołu. JILUKA zakończyła swój set na niewątpliwie wysokim poziomie.

Set list

01. Necropolis
02. M.A.D.
03. Hellraiser
04. Ajna -Sigver-
05. Lethal Affliction
06. Obliterater


HER NAME IN BLOOD

Próba dźwięku tego zespołu odbyła się przy odsłoniętej kurtynie, publiczność dostała więc mały instrumentalny bonus. A potem wszystko momentalnie oszalało! Bardzo muskularny wokalista Ikepy biegał po scenie ubrany w tank top i krótkie spodenki. Zespół ten wyraźnie różnił się od poprzednich grup. Agresja była przytłaczająca! Ale najbardziej imponującą częścią był dźwięk. Dosłownie zstępował na tłum, wywołując gęsią skórkę i przytłaczając fanów swoją mocą. Reagowali oni na każde pojedyncze uderzenie i wydawali się być zaczarowani tym głębokim brzmieniem. Żadnemu z wcześniejszych zespołów nie udało się osiągnąć takiego oszałamiającego efektu. Po krótkiej przerwie wokalista powiedział publiczności: “Jest tak zimno na zewnątrz, ale dzięki wam zrobiło się tu tak ciepło!”. Cóż, mamy wątpliwości, ponieważ to tak naprawdę zespół podgrzał atmosferę!

HER NAME IN BLOOD opuściło scenę dosyć niespodziewanie – muzycy po prostu wyszli, pozwalając publiczności zrelaksować się i przygotować na kolejną gwiazdę.

Set list

01. BEAST MODE
02. LET IT DIE
03. POWER
04. Revolver
05. Invisible Wounds
06. HALO


Nocturnal Bloodlust

W końcu, główna gwiazda i gospodarz tej imprezy — Nocturnal Bloodlust — wyszła na scenę. Mało byłoby powiedzieć, że wstrząsnęli salą. Choć fani dawali z siebie wszystko już od sześciu godzin, wydawało się, jakby udało im się zachować trochę siły specjalnie na ten set lub znaleźli ukrytą energię gdzieś w swoich ciałach.

Zdystansowany, prawie biznesowy styl muzyków, znacznie zwiększył efekt adrenaliny, jaki wywierali na publiczność. Spoglądając z dystansem, jakby będąc marionetkarzami tłumu, patrzyli na szalejącą publiczność, chętnie reagującą na każdy gest czy gitarowy riff Natsu. Jednak prawdziwym mistrzem tego koncertu był z pewnością Hiro! Jego wspaniałe umiejętności wokalne i umiejętność przechodzenia z czystych do ekstremalnych wokali bez widocznego wysiłku, były fascynujące. To on był osobą rozpoczynającą stage-diving i zachęcającą niektórych fanów do podążenia za swoim przykładem i rzucenia się w crowdsurfing.

Nawet światła były inne niż przy poprzednich zespołach. Czasami włączane były proste białe reflektory, jakby występ miał się już skończyć, ale wydawało się, że nikt tego nie zauważył. Publiczność nie patrzyła na scenę – wszyscy absorbowali każdą wibrację przychodzącą od muzyków.

Daichi uśmiechał się w uroczy sposób, Masa obserwował tłum bez emocji i tylko Cazqui tańczył w dziwaczny sposób ze swoją gitarą do własnego rytmu. “Nieważne, jakie to smutne, bawmy się do samego końca”, powiedział Hiro. W odpowiedzi na te słowa fani wykrzyknęli imiona dwójki odchodzących z zespołu gitarzystów. Kiedy rozpoczęło się V.I.P, Cazqui pożegnał się obsypując pierwsze rzędy confetti.

Set się zakończył i Cazqui rzucił swoje kostki w widownię. Trudno było uwierzyć, że to już wszystko. Jednak myślenie takie było błędem! Okrzyki o „encore” rozległy się od razu i zespół momentalnie powrócił na scenę z symboliczną piosenką A Day to Re:member!

Kiedy bis się zakończył, Cazqui i Daichi pozostali na scenie, by się pożegnać. Daichi starał się coś powiedzieć, ale jego mikrofon był wyłączony, ale łatwo było wyczuć jego “dziękuję”. Na koniec gitarzyści rzucili swoje kostki w publiczność i zeszli ze sceny. Samowolnie oczy fanów wypełniły się łzami. Kolejna epoka dobiegła końca.

Publiczność wołała “encore” tak rozpaczliwie, że wydawało się, iż zespół zaraz wróci. Jednak tego nie zrobił i występ się skończył.

Set list

01. Pleasure of Torture
02. Vanilla
03. T.Y.R.A.N.T
04. Empty glass
05. GENESYS
06. Calamity of victims
07. FATE
08. I-V-III
09. V.I.P
10. Malice against

Encore
01. A Day to Re:member


Metal Square vol. 4. Selection by Cazqui z pewnością na długo pozostanie w sercach fanów. Doskonały skład, mnóstwo adrenaliny i wybuchowa energia zostaną wyryte w sercach fanów i będą rezonować w środku. Choć było to smutne wydarzenie dla wielbicieli Nocturnal Bloodlust, Cazqui zrobił wszystko, by jego i Daichiego odejście było jak najwspanialsze!


JaME chciałoby podziękować L&P Attractive za akredytacje prasowe.

REKLAMA
REKLAMA