Relacja Na wyłączność

lynch. w Okayama CRAZYMAMA KINGDOM

27/08/2019 2019-08-27 09:29:00 JaME Autor: Hydrargyrum Tłumacz: jawachu

23 piosenki i czyste szaleństwo.


© lynch. Provided by Okami Records.

13 października 2018 roku lynch. zagrał kolejny koncert w ramach trasy TOUR'18 'Xlll -THE BEAUTIFUL NIGHTMARES-' w klubie Okayama CRAZYMAMA KINGDOM, po raz pierwszy zbierając tam około pół tysiąca osób. Robiąca wrażenie armia fanów, czy raczej fanek ustawiła się w rzędach, czekając na wejście do klubu. Przyznam, że można było zobaczyć tam też chłopaków, ale było ich tak mało, że można ich uznać za błąd statystyczny.

Kiedy zaczął się występ, fani ruszyli naprzód, próbując zbliżyć się do sceny. Później zrobili to więcej niż raz w odpowiedzi na wezwanie Hazukiego: „Hej, zbierzmy się!”. Dzięki rozpoczynającym koncert piosenkom z nowego albumu lynch., wszyscy byli natychmiast rozgrzani, a przy czwartym, bardziej frywolnym JOKER atmosferę podgrzano do granic możliwości. W trakcie CREATURE i GREED było jeszcze fajniej: grupa wycisnęła z fanów wszystkie siły, zmuszając ich do skakania, machania głowami i rękami. Nie było w mojej głowie ani śladu myśli: wszystkie po prostu wyleciały z powodu potężnej presji dolatującej ze strony sceny.

Wszystkie działania japońskiej publiczności wydawały się być przećwiczone. We właściwym momencie wszyscy razem krzyczeli, odpowiadając wokaliście, w innym momencie razem unosząc ręce w powietrze, machając głowami, śpiewając razem lub wykrzykując określone frazy. Wyglądało to dość niezwykle i spektakularnie, a taka synchronizacja zdecydowania przydała koncertowi atrakcyjności. Energia wrzała!

To wciąż niezwykła chwila. Fani wiedzą, że w repertuarze lynch. są także bardzo piękne, cichsze piosenki i ballady. W środku koncertu zespół wykonał RENATUS, AMBLE i SENSE OF EMPTINESS z nowego albumu. I wtedy zdarzyło się coś niesamowitego: cała sala zamarła jak armia glinianych żołnierzy. Prawdopodobnie jest coś takiego w kulturze czy świadomości japońskiej publiczności, ale szczerze mówiąc trudno mi było zrozumieć, w jaki sposób można nie zareagować w jakikolwiek sposób na mocne RENATUS czy pełne emocji ENSE OF EMPTINESS.

Dźwięk był cudowny przez cały koncert, a piosenki wcześniej słyszane w wersji studyjnej nabrały nowych, bardziej emocjonalnych barw, zostały nasycone energią i otwarte w nowy sposób. Podczas ballad poczucie mistrzostwa muzyków jeszcze bardziej się nasiliło. Zarówno czystość brzmienia instrumentów, jaki siła wokalu były jak najlepsze. Wydawało się możliwe złapanie każdej płynącej ze sceny emocji, co było niezwykle urzekające.

Po lirycznej dygresji grupa poruszyła publiczność AMBIVALENT IDEAL, a potem dodała paliwa GALLOWS. I pojechali! INVADER, FAITH, OBVIOUS… Następne piosenki przerodziły się w niekończący się strumień chaosu i szaleństwa. Wokalista domagał się więcej i więcej reakcji ze strony publiczności, skłaniając ją do headbangingu, i nikt się nie ociągał, choć sufit był dosyć nisko. Hazuki zapowiedział następną piosenkę najpierw krzycząc, potem skandując czy wywrzaskując imię muzyka, który jako pierwszy rozpoczął melodię – i to było interesujące! Reo więcej niż raz podchodził do brzegu sceny, pozwalając zachwyconej publiczności dotknąć siebie lub swojej gitary. Akinori kąpał się w miłości publiczności, wychodząc naprzód z basowymi solówkami. Asanao walił w perkusję tak, aż chciało się do niego dołączyć. Rytm był doskonale słyszalny, a końcówka czystszego FIVE była szczególnie dobrze przyjęta. Wizualnie piękne było zakończenie smutnego A FOOL, kiedy to Yusuke wykonywał skomplikowane gesty.

Po głównym secie 19 piosenek grupa opuściła scenę, a publiczność natychmiast zaczął wołać o encore. Musiała krzyczeć przez dłuższy czas, ale kiedy muzycy powrócili, zagrali jeszcze cztery piosenki, dając z siebie ponad 100%. Pod koniec nawet odległe szeregi krzyczały nie ciszej niż te z przodu. Cóż, najcięższe TIAMAT i I’M SICK B'CUZ LUV U., jak się wydaje, „wykończyły” samych muzyków. Drugi bis nie doszedł do skutku, choć fani znów zaczęli intonować „encore”. Management był nieubłagany: publiczność została poproszona o rozejście się.

Koncert lynch. zdecydowanie będzie jedną z tych rzeczy, których się szybko nie zapomni. Koncert przerósł wszelkie oczekiwania, zarówno pod względem jakości całego występu, jak i samych muzyków. Wspomnijmy o jakości dźwięku: wykonano świetną robotę, wszystko było słyszalne wyraźnie i dokładnie, i ten strumień najwyższej jakości muzyki porwał każdą obecną osobę. Szczęśliwe twarze i płonące oczy wychodzących fanów mówiły więcej niż jakiekolwiek słowa. Miejmy nadzieję, że lynch. nadal się będzie doskonalić i życzymy zespołowi wspaniałego zakończenia trasy!


Setlista:

01. THIRTEEN
02. EXIST
03. GROTESQUE
04. JOKER
05. CREATURE
06. GREED
07. INVISIBLE
08. GHOST
09. RENATUS
10. AMBLE
11. SENSE OF EMPTINESS
12. AMBIVALENT IDEAL
13. GALLOWS
14. INVADER
15. FAITH
16. OBVIOUS
17. pulse_
18. FIVE
19. A FOOL


Encore
20. MELT
21. I’M SICK B'CUZ LUV U.
22. TIAMAT
23. A GLEAM IN EYE

REKLAMA

Powiązani artyści

REKLAMA