Relacja Na wyłączność

KAMIJO w The Underworld, Londyn

13/08/2019 2019-08-13 10:52:00 JaME Autor: ChrisN Tłumacz: jawachu

Na dworze księcia wampirów.


© CHATEAU AGENCY CO., Ltd. All rights reserved.

Wielu artystów bierze się za projekty solowe, by zrealizować jakieś swoje twórcze wizje. Po zawieszeniu przez Versailles działalności w 2012 roku, solowa twórczość KAMIJO odeszła o kilka kroków od symfonicznego power metalu macierzystego zespołu. Fascynacja wokalisty skazaną na zagładę arystokracją osiemnastowiecznej Francji i wampirzą estetyką pozostała niezmieniona, stanowiąc inspirację jego najnowszego projektu Sang. Stanowił on temat trasy po Japonii na początku 2018 roku, a potem przybył do Europy. Tamtego wieczoru w podziemnej krypcie Camden’s Underworld odbył się pierwszy przystanek tej trasy po sześciu krajach.

Głos zadudnił z głośników, z początku wydając się ostrzegać publiczność, że koncert zaraz się zacznie, ale zamiast tego poprosił o odrobinę cierpliwości. To wszystko było częścią show, choć faktycznie wszystko nieco się opóźniło. Nie powstrzymało to jednak skandowania “KAMIJO! Vive le Roi!”, gdy nastrój oczekiwania się wzmagał.

Bezcielesny głos, nasz narrator tego wieczoru, powrócił. Rozdźwięczały się ponure dzwony, po czym w nagraniu wytłumaczono nam fabułę projektu KAMIJO, Sang, oraz system stworzony przez Ludwika XVII w alternatywnej historii, zmieniający ludzką krew w energię.

Wśród tego wszystkiego na scenie pojawił się zespół. Gitarzysta Anzi, wcześniej w Matenrou Opera, i były gitarzysta GALEYD, Meku, dołączyli do kolegów KAMIJO z Versailles, basisty Masashiego i perkusisty Yukiego. Muzycy ubrani byli w pasujące do siebie ciemne płaszcze i białe koszule z żabotami, wyglądając jak swego rodzaju staroświecki wampirzy zespół. Na końcu pojawił się przywitany krzykami KAMIJO i zajął pozycję na środku sceny. Choć był gwiazdą tego show, jego kostium był bardziej powściągliwy niż jego wcielenia z Versailles. W ciemnym surducie, z rozpiętą na piersi koszulą i artystycznie zmierzwionymi włosami, artysta wyglądał uderzająco. Podobnie jak wampir, zaprzecza upływowi lat i wciąż udaje mu się wyglądać jak wiecznie młody nieumarły.

Występ rozpoczął się Theme of Sang, mieszanką gry zespołu na podkładzie orkiestrowych partii. Scena zalana była krwawym czerwonym światłem, gdy pierwszy kawałek przeszedł w Nosferatu. Bogaty, dramatyczny głos KAMIJO wypełnił salę, a on, jak zawsze prawdziwy showman, obrócał się wokół, powiewając płaszczem jak peleryną, co wywołało okrzyk tłumu. Aby nie być przyćmionym popisami wokalisty Meku i Anzi wymienili się błyskawicznymi solówkami. Są w tym naprawdę świetni.

Skrzypcowe intro Émigré spowolniło całość, po czym utwór wybuchł dudniącym metalowym riffem, a tłum dołączył ze skandowaniem “Oi! Oi!”. Z nieodpartym urokiem wampira KAMIJO miał publiczność w swoim władaniu, podążającą za jego słowami, machającą rękami z boku na bok, trzymając wyciągnięte w górę świecące błękitne róże.

Nastąpiła krótka przerwa, podczas której sala spowita była mrokiem. Narrator wprowadził do historii Księcia St. Germain, po czym rozbrzmiało Vampire Rock Star, wielki hit tego wieczoru. Publiczność zaraz śpiewała i skakała do rytmu tego faworyta. KAMIJO skierował mikrofon w kierunku fanki w pierwszym rzędzie, a ta radośnie wykrzyknęła “Vampire rock star!”. Nie było jasne, w jaki sposób ta piosenka pasuje do historii, ale wszyscy tak dobrze się bawili, że właściwie nie miało to większego znaczenia.

Muzycy przeszli do Bastille i Sonata, które dały Meku i Anziemu więcej okazji do oszałamiania swoimi pojedynkami na solówki. Anzi zakończył Yamiyo no Lion kilkoma wymachami w stylu Pete’a Townshenda i wysokim kopniakiem.

Narrator powrócił, by przedstawić Napoleona. Choć narracja była na szczęście po angielsku, śledzenie historii i różnych postaci nie było najłatwiejsze i może wideo wykorzystane w japońskiej części trasy Sang mogłoby pomóc. Oczywiście, finanse i logistyka sprawiły, że artysta nie mógł zastosować tutaj całej technologii i pirotechniki. Nie można narzekać na wspaniały występ tych niesamowitych muzyków, ale jako spektakl narracyjny, to nie przekonywał tak bardzo w tej ograniczonej formie.

Kawałki Sang I i Sang II połączyły się w dziesięciominutową rockową operę, po czym narrator przeniósł nas do piramid podczas Sang III, która zakończyła tę trylogię w lżejszym, delikatniejszym stylu. Podświetlone błękitne róże kołysały się w rytm muzyki i oglądanie koncertu na polu delikatnie machających się kwiatów niż ekranów telefonów komórkowych było zdecydowanie odświeżającą odmianą. KAMIJO chwycił różę, po czym ucałował ją i rzucił dramatycznie w tłum.

Światła zgasły, gdy zespół wyszedł za kulisy, a skrzypcowe i fortepianowe intro do Mademoiselle przerwało cieszę. Było zbyt wcześnie na zakończenie setu, więc ten instrumental posłużył jako przerwa. Utwór ma cztery minuty, ale wydawał się trwać dłużej, gdy nic nie działo się na scenie.

Po krótkiej chwili muzycy pojawili się ponownie, a za nimi podążył KAMIJO i koncert był kontynuowany Watashitachiwa Tatakau, Kinou Madeno Jibunto, która ponownie skłoniła tłum do skakania. Wokalista dostał od publiczności brytyjską flagę z nadrukowanym na niej logiem europejskiej trasy i pokrytą podpisami fanów. Artysta piosenkę krzykiem “Dziękuję bardzo!”, a publiczność wrzasnęła w odpowiedzi.

Gdy występ zbliżał się do końca, KAMIJO poświęcił chwilę, by wszystkich pozdrowić, krzycząc “Bonjour!”. Łapiąc oddech, wokalista wziął szybki łyk z kieliszka – nie krwi, jak nam się wydaje! Jego fani chętni usłyszeliby, jak mówi, ale on najpierw doprowadził się do porządku, mówiąc “Chwila, chwila, chwila. KAMIJO zbyt zmęczony.”. Potem opowiedział krótko o historii i jej tajemnicach, co doprowadziło do ostatniej piosenki setu.

Mystery był lekkim popowym kawałkiem, dość mocno odbiegającym od powermetalowego brzmienia, jakiego normalnie byśmy się spodziewali po KAMIJO. Pośród końcowych owacji i oklasków, wokalista i pozostali muzycy przybyli piątki z fanami z pierwszego rzędu, po czym zeszli ze sceny.

Potrwało chwilę, zanim wszyscy zdali sobie sprawę, że nie jest to kolejna przerwa i zaczęli krzyczeć frazę na encore “Vive le Roi!”. Powrócił narrator zapowiadając, że KAMIJO ma spotkanie z Panią Gilotyną. Odgłos opadającego ostrza był sygnałem rozpoczęcia utrzymanego w stylu jazzowego kabaretu Moulin Rouge.

Po tym wesołym kawałku, szybka i ciężka Dying-Table przygotowała wszystkich na finał. KAMIJO krzyknął “Ostatnia piosenka! Ostatnia piosenka! Jestem wampirem!”. Wszystko znowu stało się szalone, gdy po raz kolejny rozbrzmiał ulubieniec fanów Vampire Rock Star. Muzyk zmienił swój zwykły styl śpiewu na gwałtowny i bardziej surowy, co zapewniło dziki finał wieczoru.

Brytyjska flaga została zawieszona na zestawie perkusyjnym, a zespół ustawił się w rzędzie, by wykonać zsynchronizowany skok. KAMIJO powiedział imię każdego ze swoich kolegów, przedstawiając ich jako wampirze rockowe gwiazdy, po czym wszyscy przybili jeszcze więcej piątek z publicznością, przed zejściem ze sceny. KAMIJO ociągał się przez chwilę, napawając się owacją i aplauzem, czerpiąc energię z uwielbienia tłumu. W końcu zniknął w ciemności za kulisami, pozostawiając swoich fanów wyczerpanych, ale szczęśliwych.


Setlista:

01. Theme of Sang
02. Nosferatu
03. Emigre
04. Vampire Rock Star
05. Bastille
06. Sonata
07. Yamiyo no Lion
08. Castrato
09. Sang I
10. Sang II
11. Sang III
12. Watashitachiwa Tatakau, Kinou Madeno Jibunto
13. Mystery


Encore
14. Moulin Rouge
15. Dying-Table
16. Vampire Rock Star

REKLAMA

Powiązani artyści

Powiązane wydarzenia

Data Wydarzenie Lokalizacja
  
13/09/20182018-09-13
Koncert
KAMIJO
Underworld
London
Wielka Brytania
REKLAMA