baroque - Gariron

recenzja - 19.06.2004 14:00

Gariron baroque można polecić każdemu, kto lubi niekonwencjonalny styl w muzyce.

Gariron, wydany 21 kwietnia 2004 roku, to szósty maksisingiel baroque od początku kariery, a drugi, który wyszedł po dosyć długiej przerwie. Już samo to zachęca do przesłuchania i sprawdzenia, co też chłopcom udało się wyprodukować. Całość jest ślicznie wydana na papierze fotograficznym, ma stylową okładkę, co przyciąga wzrok. Wszystkie 3 piosenki znajdujące się na singlu utrzymane są w podobnym, charakterystycznym dla baroque stylu. Aż wieje od nich świeżością.

Gariron rozpoczyna się krótkim, gitarowym wstępem, po czym następują słowa "Plastic rainbow day's..." (angielski Ryo pozostawia wiele do życzenia, gdyby nie książeczka ze słowami, trudno byłoby się domyślić, co on śpiewa). A dalej jest już to, co bardzo dobrze znamy: charakterystyczny, lekko rapujący, wokal, świetne gitarowe wstawki i porywająca melodia. Wszystko to sprawia, że aż chce się przestać być "grzecznym fanem" i ma się ochotę skakać po pokoju.

Natomiast redbird to zdecydowanie najsłabszy z 3 utworów. Być może to kwestia gustu, ale ja nie przepadam za techno w wykonaniu baroque. Słychać tutaj bardzo dużo niemiłych dla ucha wstawek i, choć utwór nie razi tak jak Space Cadet z singla ila, to nie należy do najprzyjemniejszych.

Ostatnią piosenką na Garironie jest Ibitsu (tytuł zapisany jest w alfabecie japońskim i istnieje kilka wersji jego romanizacji, jednak ja przyjęłam "Ibitsu"). To zdecydowanie najmocniejszy kawałek. Kilka początkowych dźwięków może przywodzić na myśl bardziej dynamiczną wersję Cherry King, jednak reszta jest zupełnie inna, rytm przypomina raczej Gakidou. Ibitsu to utwór energiczny i optymistycznie nastrajający. W niektórych momentach bardzo przyjemnie słychać bas Bansaku. Jednak zdecydowanie najtrudniejszą rolę miał Ryo. Słowa padają tu tak szybko, że zapewne nawet rodowity Japończyk ma problemy z ich zrozumieniem. Za to w refrenie znów mamy nawiązanie do Cherry King - piosenka zwalnia tempo i staje się przyjemnie melodyjna i rytmiczna.

Stawiam singlowi dużą piątkę i polecam każdemu lubiącemu niekonwencjonalny styl - starzy fani baroque się nie zawiodą, a może i inni zainteresują się tym zespołem.
powiązane wydawnictwa
powiązani artyści
komentarze
blog comments powered by Disqus
powiązane wątki

Oshare kei

reklamy
  • FLOW - AWESOME Jrock concert!
  • MAN WITH A MISSION
  • CLJ Records
  • Neo Tokyo
  • BLOOD - European Tour 2012
  • FLOW
  • Bishi Bishi, by Ankama