baroque - Gariron
Gariron baroque można polecić każdemu, kto lubi niekonwencjonalny styl w muzyce.
Gariron rozpoczyna się krótkim, gitarowym wstępem, po czym następują słowa "Plastic rainbow day's..." (angielski Ryo pozostawia wiele do życzenia, gdyby nie książeczka ze słowami, trudno byłoby się domyślić, co on śpiewa). A dalej jest już to, co bardzo dobrze znamy: charakterystyczny, lekko rapujący, wokal, świetne gitarowe wstawki i porywająca melodia. Wszystko to sprawia, że aż chce się przestać być "grzecznym fanem" i ma się ochotę skakać po pokoju.
Natomiast redbird to zdecydowanie najsłabszy z 3 utworów. Być może to kwestia gustu, ale ja nie przepadam za techno w wykonaniu baroque. Słychać tutaj bardzo dużo niemiłych dla ucha wstawek i, choć utwór nie razi tak jak Space Cadet z singla ila, to nie należy do najprzyjemniejszych.
Ostatnią piosenką na Garironie jest Ibitsu (tytuł zapisany jest w alfabecie japońskim i istnieje kilka wersji jego romanizacji, jednak ja przyjęłam "Ibitsu"). To zdecydowanie najmocniejszy kawałek. Kilka początkowych dźwięków może przywodzić na myśl bardziej dynamiczną wersję Cherry King, jednak reszta jest zupełnie inna, rytm przypomina raczej Gakidou. Ibitsu to utwór energiczny i optymistycznie nastrajający. W niektórych momentach bardzo przyjemnie słychać bas Bansaku. Jednak zdecydowanie najtrudniejszą rolę miał Ryo. Słowa padają tu tak szybko, że zapewne nawet rodowity Japończyk ma problemy z ich zrozumieniem. Za to w refrenie znów mamy nawiązanie do Cherry King - piosenka zwalnia tempo i staje się przyjemnie melodyjna i rytmiczna.
Stawiam singlowi dużą piątkę i polecam każdemu lubiącemu niekonwencjonalny styl - starzy fani baroque się nie zawiodą, a może i inni zainteresują się tym zespołem.

























