Koncert PLUNKLOCKa w Warszawie

relacja - 14.03.2012 01:01

Mimo niezbyt licznej publiczności PLUNKLOCK poradził sobie znakomicie.

Kilka minut przed 20 stało się jasne, że koncert - tak jak się wcześniej tego spodziewano - będzie kameralny. Jednak, jak na zaledwie dwa lata działalności na scenie muzycznej, PLUNKLOCK zgromadził całkiem sporą, zakochaną w muzyce japońskiej oraz visual kei publiczność.

Muzycy nie dali długo na siebie czekać. Pierwszy na scenie pojawił się tryskający energią Pinky i po krótkim przywitaniu usiadł za perkusją z tyłu sceny. Po nim prawie jednocześnie wbiegli gitarzysta Kazuki oraz basista Haruka. Najdłużej trzeba było czekać na wokalistę - Halo pojawił się na scenie dopiero, gdy pozostali muzycy skończyli przygotowywać swoje instrumenty i już zaczynali niecierpliwie spoglądać w stronę kulis.

Kiedy tylko ostatni członek formacji stanął przed mikrofonem, PLUNKLOCK natychmiast zaczął grać. Już w trakcie kilku pierwszych piosenek wokalista zdołał nawiązać kontakt z publicznością, która od samego początku pokazywała, jak dobrze się bawi. Wyrzucanie pięści w górę, klaskanie do rytmu narzuconego przez Pinky’ego czy wiwaty po każdym utworze - muzycy zdecydowanie mogli być zadowoleni z przebiegu koncertu.

Podczas krótkiej przerwy na oddech wokalista przywitał publiczność, trzykrotnie powtarzając "Cześć!”. Wykrzyczane następnie słowa "Polska! Polska! Dziękuję!” wywołały gorące owacje tłumu. Mimo że dalsza rozmowa przebiegała po japońsku, nikt zdawał się nie zważać na bariery językowe, a fani wydawali się nie mieć problemów ze zrozumieniem, co mówi Halo.

Szybka, ostra muzyka rozpoczęła kolejny utwór, a Kazuki i Haruka, gestykulując, prowokowali fanów do coraz głośniejszych okrzyków. Headbanging zarówno zespołu, jak i publiczności, ciężkie granie, białe światło migające w rytm uderzeń perkusji, za którą Pinky ze śmiechem miotał się na wszystkie strony, oraz przeraźliwe krzyki Halo tworzyły szaleńczy nastrój, udzielający się nawet organizatorom koncertu i pracownikom klubu. Wokalista wciąż zachęcał fanów do zabawy, pytając się, czy chcą więcej i z uśmiechem czekając na wielokrotnie powtarzaną odpowiedź: ”motto!”, jak również przechadzając się wzdłuż brzegu sceny i podając ręce wszystkim, którzy mogli go dosięgnąć.

Jak przystało na koncert visual kei, pojawił się również element fanservice’u - Halo przesunął się lekko w stronę Kazukiego i, przytulając go od tyłu, delikatnie przejechał mu palcami po szyi. Mimo że trwało to dosłownie moment, serca wielu dziewczyn z pewnością zabiły mocniej.

Niestety, podczas koncertu część fanów nie poprzestała na zwykłej zabawie. Korzystając z nieuwagi ochroniarzy, dwie dziewczyny wbiegły na scenę i chwyciwszy mikrofon, zaczęły coś do niego wykrzykiwać. Muzycy, mimo zaskoczenia, nie przestali grać, a jedynie odskoczyli na przód sceny, starając się zachować pewną odległość od intruzów. Na szczęście ochrona wkrótce zauważyła, co się dzieje, i sprowadziła nieproszone osoby ze sceny, a koncert mógł być bez dalszych przeszkód kontynuowany.

Podczas kolejnego utworu Halo zdecydował się przetestować publiczność. Po uzyskaniu zapewnienia, że fani dobrze się bawią, poprosił publiczność o nazywanie kolejno wskazywanych przez niego muzyków. Jako że pokazując na basistę szeptem sam udzielił odpowiedzi, zdaje się, że nie spodziewał się tak głośnego krzyku: "Haruka!” od osób przebywających w klubie. Kolejny był Pinky, który na dźwięk swojego pseudonimu stanął na stołku za perkusją i zaczął przesyłać pocałunki w stronę tłumu. Gitarzysta Kazuki także nie pozostał obojętny, odpowiadając fanom "Thank you!”. Ostatecznie wokalista wskazał na siebie, zmuszając publiczność do coraz głośniejszego krzyczenia "Halo!” i w końcu uzyskując efekt, jakiego oczekiwał. Muzyk zakończył piosenkę okrzykiem: "Thank you! We are PLUNKLOCK!”.

Nadszedł w końcu czas na ostatni utwór i widać było, że wokalista jest zmęczony. Nie przestając śpiewać, przez pewien czas leżał na scenie, próbując znaleźć w sobie jeszcze trochę energii. Pozostali muzycy wyglądali na zatopionych w muzyce, grając z zamkniętymi oczami mniej więcej do połowy utworu, kiedy to piosenka po prostu wybuchła. Szybkie, mocne uderzenia w perkusję, przeraźliwe brzmienie basu i gitary oraz Halo biegający po scenie z nowo odzyskanymi siłami łączyły się w jedno, skutkując zupełnym szaleństwem fanów oglądających to widowisko. Po tak efektownym finale wokalista zszedł ze sceny, podczas gdy pozostali muzycy jeszcze przez pewien czas pozowali dla tłumu.

Gdy tylko ostatni z członków zespołu zniknął za kulisami, publiczność natychmiast zaczęła skandować "Encore!”. Muzycy pojawili się ponownie dopiero po dłuższej chwili, gdy część fanów już miała zamiar zrezygnować. W trakcie tej nieco dłuższej przerwy artyści przebrali się w koszulki promujące trasę, pokazując się w nich na scenie. Każdy z muzyków pojawił się również z prezentem od fanów: Kazuki z dużym, białym misiem, którego łapką machał w stronę sali, Pinky z kartką z napisem "I love Pinky”, a Halo z arafatką obwiązaną dookoła szyi.

Rozpoczynając bis już wcześniej granym Breakout, wokalista krzyknął: "Poorando! Dziękuję…”, zanim zaczął śpiewać. Jakby próbując zmieścić emocje z całego koncertu w dwupiosenkowej dogrywce, PLUNKLOCK bez przerwy zachęcał publiczność do głośniejszego skandowania zarówno gestami, jak i okrzykami. Z na nowo odnalezioną energią muzycy skakali po całej scenie, by za chwilę znów znaleźć się tuż przy swoich fanach.

Po ostatniej piosence cały skład zespołu wielokrotnie powtarzał "Arigatou” w stronę sali, kończąc to okrzykiem: "Polska! Dziękuję!” i unosząc dopiero co otrzymaną od fanów flagą Polski. Następnie wszyscy muzycy podeszli do brzegu sceny, wyciągając ręce jak najdalej, aby każdy obecny na sali mógł choć na chwilę złapać dłoń swoich idoli. Kazuki dodatkowo nagrywał reakcje tłumu na telefon komórkowy, z uśmiechem na twarzy patrząc na to, co działo się przed nim. W końcu muzycy usiedli, zwracając się tyłem do publiczności i pozując na jej tle dwóm fotografom, którzy właśnie weszli na scenę. Kończąc występ, każdy członek PLUNKLOCK krzyknął coś od siebie (np. Halo - „We rock!”), Pinky przesłał pocałunki dla fanów, a następnie wszyscy kolejno zeszli ze sceny.

Na szczęście chwilę później znów można było ujrzeć zespół, tym razem podczas signing session. Wszyscy chętni - chyba nikt nie opuścił lokalu - ustawili się w kolejkę, podając muzykom do podpisania chwilę wcześniej nabyte płyty. Przechodząc kolejno od Haruki przez Kazukiego i Halo aż do Pinky’ego, każdy mógł zamienić parę słów, jak i uścisnąć ręce Japończykom. Kiedy wszyscy przeszli koło stołu, za którym siedzieli muzycy, pozostałe osoby zostały wyproszone z sali, a ta zamknięta.

Trzeba przyznać, że pomimo tak małej publiczności PLUNKLOCK spisał się na medal. Każdy z członków zespołu czymś się wyróżniał, nie pozwalając ani na chwilę oderwać wzroku od sceny i coraz bardziej rozpalając emocje publiczności. Dodatkowo Halo wykazał się niezwykłą umiejętnością kontrolowania tłumu - cała sala krzyczała lub wykonywała określone gesty na jego sygnał. Jeśli właśnie tak wyglądają koncerty PLUNKLOCKa po zaledwie dwóch latach działalności, to zdecydowanie przewiduję tej formacji wielką karierę.


Oficjalna setlista na europejską trasę:

-Breakout-Remix-
01. Breakout
02. Dilemma
03. 1/6000000000
-MC-
04. COUNTDOWN
05. cathersis
06. Suiren
07.FORWARD
-2nd SE-
08.≠
09.Aiiro Regret
10. OU-KA SHOW
-MC-
11. Koe
-Dr.solo-
12. Title mitai
-teardrop-Remix-
13. teardrop

Encore:
14.Breakout
15.≠


JaME chciałoby podziękować Pauli i Kanzen Music.
powiązani artyści
powiązane koncerty i wydarzenia
PLUNKLOCK 29/02

PLUNKLOCK
Warsaw - Poland
Progresja
komentarze
blog comments powered by Disqus
powiązana galeria
reklamy
  • Chaotic Harmony
  • euroWH
  • SYNC NETWORK JAPAN