SID - Fuyu no Bench

recenzja - 06.02.2012 01:05

Nowy singiel SIDa zawiera, podobnie jak jego strona a, beztroskie ballady.

Równocześnie z wydaniem w ostatnich dniach 2011 roku nowego singla, SID przeszedł również przemianę wizerunku. W 2012 roku ma się wybrać w półroczną trasę koncertową po Japonii, która ma trwać do czerwca.

W odróżnieniu od poprzedniego krążka, Itsuka, który prezentował nazbyt pogodny, nosowy wokal Mao oraz raczej przewidywalną melodię, na nowym wydawnictwie strona a zostaje złagodzona, jednocześnie pozostając balladą. Na wydanym 28 grudnia 2011 roku Fuyu no Bench SID, a zwłaszcza Mao, przedstawiają swoją zdolność do stwarzania ballad, co działa na ich korzyść. Sam tytuł przywodzi na myśl miłość i związki, a singiel z pewnością sprawdziłby się jako część ścieżki dźwiękowej do filmu.

Łatwiej wpadająca w ucho strona b naprawdę sprawia, że zaczynasz się zastanawiać, czy to utwór z tego samego krążka, co strona a. W Otori formacja eksperymentuje w podkładzie z lekkim funkiem oraz reggae. Pojawia się również więcej mocniejszych dźwięków gitary oraz inne tempo utworu, w efekcie ukazując zupełnie inne oblicze SIDa.

Podobnie jak w przypadku poprzedniego singla, Itsuka, również do tego wydawnictwa dołączona jest kolejna porcja the dead stock TOUR 2011: Alibi (Live from “dead stock TOUR 2011”). Jest to dość niezwykłe doświadczenie, móc usłyszeć wersję koncertową bez konieczności bycia na koncercie, a także otrzymanie tego kawałka jako prezent.

Pełny teledysk nie został jeszcze wydany, ale wiadomo, że posiada on dwie wersje, które są umieszczone odpowiednio na typach A i B.
powiązane wydawnictwa
powiązani artyści
komentarze
blog comments powered by Disqus
reklamy
  • FLOW
  • CLJ Records
  • FLOW - AWESOME Jrock concert!
  • BLOOD - European Tour 2012
  • Neo Tokyo
  • Bishi Bishi, by Ankama
  • MAN WITH A MISSION