heidi. 5th Anniversary Tour - Premium Showtime [-Birth-day-]

relacja - 02.02.2012 01:05

Podsumowując wszystkie przystanki jubileuszowej trasy, heidi. zaprezentowało trzydzieści utworów w ramach mamuciego przeglądu swojej przeszłości i teraźniejszości, a nawet zaoferowało maleńki przedsmak tego, co przed nami.

Klub udekorowany został rekwizytami heidi., łącznie z ogromną, nadmuchiwaną wersją punkowej kozy heizo, maskotki zespołu, ustawionej na szczycie schodów i witającej fanów. W międzyczasie na scenie na tle czerwonych zasłon umieszczono jubileuszowe, diamentowe logo heidi.. Widownię wypełniali bardzo różnorodni ludzie, począwszy od młodszych fanów, a skończywszy na kobietach w bardziej zaawansowanym wieku, nie wspominając już o znacznym procencie młodych mężczyzn. Poza publicznością, zdumiewała sama rozmaitość koszulek heidi., a obok na rockowo ubranych osób stały lolitki w pięknych sukienkach z falbankami i kokardkami.

Zespół wszedł, gdy fani klaskali w rytm chwytliwej, gitarowej muzyki - wokalista Yoshihiko jako ostatni znalazł się na scenie. Występ zaczął się natychmiast debiutanckim singlem grupy Yuuyake to kodomo. Prawdę mówiąc, pierwsza część koncertu składała się wyłącznie z ułożonych chronologicznie singli heidi.. Yoshihiko i basista Kosuke poruszali się wraz z szalejącym pod sceną tłumem, podczas gdy perkusista Kiri podśpiewywał radośnie i machał głową w rytm muzyki. Z drugiej strony Nao zachowywał stoicką postawę, przenosząc całą energię w doskonałe gitarowe riffy. Clover umocniła atmosferę podekscytowania, a fani z pasją śpiewali do wtóru. Jednakże to dopiero Synchro uwolniła nagromadzony entuzjazm: morze ciał skakało radośnie i machało, falując. Gdy wszystkie palce wskazały na Yoshihiko, ten ruchem bioder oddał zadowolenie z tej chwili.

“Witamy na naszym rocznicowym koncercie!”, zawołał szczerze Yoshihiko. “Ojej… Zawaliłem już na samym początku!”, żalił się ze śmiechem, odnosząc się do pierwszej zwrotki Yuuyake to kodomo, która zaczęła się bez wokalu, ponieważ muzyk był zajęty zaczepianiem publiczności. Na szczęście w śmiechu fanów było sporo przebaczenia. “Dziękuję wam wszystkim. Ten koncert jest dla was. Bawmy się świetnie!”

Nao zmienił gitarę z klasycznego brązu na ciemną czerwień, a partner poprzedniego utworu, Hyururi, wypadł znakomicie. Z piosenki na piosenkę uśmiechy na twarzach zebranych robiły się coraz szersze. Ambientowe dźwięki otwierające Rem wywołały falę szeptów, zanim głos Yoshihiko nie rozbrzmiał w całej olbrzymiej sali. Setki rąk wzniosło się w górę w hołdzie dla tych intensywnych riffów. Bardziej melodyjny refren skłonił tłum do delikatnych ruchów dłoni. Włosy wygrywającego solówkę Nao podrygiwały wokół jego twarzy, gdy gitarzysta nurzał się w falach dźwięku. Odprężający kontrast, jakim była Orange Drama, w dalszym ciągu stanowił ucieleśnienie żywego ducha zespołu dzięki krótkim riffom utrzymującym fanów w ruchu. Nawet Kiri podskakiwał za swoim zestawem perkusyjnym, jednak nigdy nie gubiąc rytmu. Jasno oświetlony Yoshihiko śpiewał solo, zachowując imponującą kontrolę nad swoim mocnym głosem.

“Jesteście gotowi na więcej? Dalej!” - radosne tony Tsubasy nie zatrzymały wokalisty w jego wędrówce po scenie, w połowie przysłoniętego zasłoną z pięści, gdy tłum krzyczał “Oi! Oi! Oi!”. Po raz kolejny Nao wygrywał wspaniałą solówkę, która zostawiła fanów bez tchu, ale zdeterminowanych, by ich głosy dosięgły dalekiej sceny. “Sankyuu, arigatou! Dobrze się bawicie?”, zapytał Yoshihiko. “Dzisiaj jest nasza rocznica!”. Na jego entuzjazm publiczność odpowiedziała gromkim: “Gratulacje!”. “Jesteście zbyt mili!”, zaśmiał się wokalista.

Następne dwa utwory, Yokan i Loop, związane były z anime “Kaichou ha Maid-sama!”. Fajne, zabawne i chwytliwe - oba numery skłoniły tłum do krzyczenie, skakania, klaskania, tańczenia i śpiewania z pełnym entuzjazmem - wszystko to osiągnęło punkt kulminacyjny wraz z ostatnim singlem Gekkou Showtime. Fani od początku do końca kiwali się w takt funkowych tonów, podczas gdy wokalista także ruszał się w rytm muzyki. Jego głos cały czas roznosił się wyśmienicie, przytłumiony tylko pod koniec kawałka potężnymi dźwiękami perkusji. Zespół wyszedł bez słowa, gdy pierwsze dziesięć utworów dopełniło pierwszą część setu.

Jednak tłum nie musiał czekać długo i został sowicie wynagrodzony odtwarzanymi od tyłu sekretnymi nagraniami filmowymi zespołu. Szczególnie pamiętnym momentem był materiał z hide Memorial Summit: oczy Kosuke zrobiły się jak spodki, gdy stwierdził oczywiste: “To jest większe niż Takadanobaba AREA!”. Yoshihiko ukradkiem zrobił znak pokoju w kierunku kamery, pijąc coś za kulisami, a fakt ten, wnioskując po śmiechu fanów, z pewnością stanie się popularną anegdotą. Innym hitem były próby skłonienia wokalisty do przejażdżki rollercoasterem, ale poskutkowało to jedynie uprzejmym zakupem przez niego napojów mających uspokoić nerwy tych, którzy do kolejki wsiedli. W końcu jednak spróbował czegoś, co było nieco odmienne od tamtej prostej rozrywki... Wybrał coś, co bujało się nierytmicznie zaledwie półtora metra nad ziemią. Przestraszone miny zespołu jednakże nie zdradziły tej mistyfikacji, dopóki kamera nie odsunęła się, ujawniając żart. Yoshihiko wyglądał na bardzo zadowolonego z tego psikusa. Bardzo wczesne nagrania Kosuke trzymającego Kiriego na ramionach, próbujących odzyskać stracone frisbee, wywołały ostatnie chichoty, po czym zaprezentowano pokaz slajdów, przedstawiający w pigułce pięcioletnią historię zespołu.

Druga część występu rozpoczęła się nostalgicznymi nutami, skoczną linią gitary i swingującymi talerzami w Hakuchuumu. Nawet świeżo zmienione kostiumy muzyków cofnęły czas do mroczniejszych dni w klimacie angura. Potem nadeszła niespodzianka. Kyouku ni sou sou, bardzo zmienny i czasami ciężki, postawił tłum na nogi; oczy wszystkich skupiły się na wokaliście, a uwaga - na jego udziale w interpretacji muzyki. Kolejna była Machikado Boujou - Yoshihiko poinformował, że był to pierwszy kawałek, jaki kiedykolwiek nagrali. Atrakcyjny i słodki, z tekstem napisanym z kobiecego punktu widzenia - tłum nie mógł utrzymać bioder i torsów w bezruchu. W międzyczasie Kosuke wydawał się być szczególnie wzruszony, a kiedy piosenka dobiegła końca, wokalista wydał z siebie gromkie “Dziękuję!”.

Nawet pojedynczy głos nie odważył się zakłócić atmosfery, dopóki Yoshihiko nie zażartował: "Wszyscy jesteście bardzo cisi!". W ramach przeprosin fani wykrzykiwali jego imię. "Ok, wystarczy! Jesteście naprawdę bardzo mili. Ponieważ dzisiaj jest specjalny dzień, to będzie długi koncert. Możecie usiąść, jeżeli chcecie. Czy widzieliście ten film? Słyszałem, że wszyscy śmieliście się za każdym razem, gdy widzieliście mnie na ekranie! Nie ma się z czego śmiać, wiecie!" Tej wypowiedzi zaprzeczył jeszcze większy wybuch śmiechu. "Swoją drogą, z czego dokładnie się śmiejecie?"

Kilka znaków pokoju zostało pokazanych w kierunku sceny, ale Kosuke miał swoją własną interpretację: "To było to twoje zdjęcie pod koniec. Wiecie, jeżeli o mnie chodzi, to było ‘Och, zmienił się.’ Przy Kirim to było ‘Awww, uroczy!’. Przy Nao ‘Był taki młody! Nao-sama się zestarzał!’, ale przy tobie był tylko wybuch śmiechu". Kontynuując komentowanie pokazu, Yoshihiko wygłosił tekst wieczoru. "Hmm, na szczęście po tych pięciu latach heidi. może pozwolić sobie przynajmniej na zakup frisbee", powiedział, nawiązując do sceny, w której basista i perkusista odzyskiwali stracone frisbee.

Mówiąc o wspomnieniach, Yoshihiko zapowiedział kolejny kawałek wypełniony nostalgią - pochodzący ze składanki SHOCK WAVE Hakana Hana. "Hej, możesz powiedzieć mi nazwę kwitnącego tam kwiatu? Prawdopodobnie nie będzie do mnie pasował, ale jakie jest imię tego ognistoczerwonego kwiatu?" Romantyczny, słodki, ale z niezaprzeczalnym posmakiem funku, ten nieczęsto grany utwór z łagodną linią basu, robiącym wrażenie gitarowym solo, interesującym rytmem i potężnym wokalem został bardzo dobrze przyjęty. Kolejny był równie rzadko słyszany Tsubureta Kaijutsu z CANNON BALL VOL.3 o seksownym charakterze, który szybko stał się płaczliwy w wyniku dobrze wykonanej zmiany metrum.

Następnie przyszedł czas na serię pięknych ballad, z których każda miała swoje własne zalety. Jednak najjaśniejszym punktem wieczoru była potężniejąca melodia refrenu z łomoczącymi bębnami w Sora no tenjouga. Pod przyciemnionym światłem lustrzanej kuli Nao brzdąkał lekko na akustycznej gitarze, po czym zmienił ją na elektryczną, i tak kilka razy. W międzyczasie dołączył do Yoshihiko w duecie i obaj osiągnęli przyjemną równowagę z subtelnym stukotem perkusji.

"To pierwszy raz, gdy zaśpiewaliśmy tak wiele tych piosenek naraz!", wykrzyknął Yoshihiko. Jednakże atmosfera szybko się pogorszyła, stając się nieśmiała i niezręczna. "W porządku", wyjaśnił Yoshihiko. "Widzicie, heidi. to muzyka, nie przemowy", szukał usprawiedliwienia, wywołując porozumiewawczy śmiech. "Jesteście naprawdę bardzo mili", pochwalił, odpowiadając na wyrozumiały chichot tłumu.

Kosuke tylko przewrócił oczami: "Oczywiście, że są! Przybyli tu tylko po to, by nas zobaczyć!". W międzyczasie fani, mili jak to oni, krzyczeli zachęcająco do zmagającego się z trudnościami wokalisty. "Czy wiecie, że to jest pierwszy raz, gdy zespół rockowy gra w tym klubie?", zapytał Kosuke.

"To prawda. heidi. to rockowy zespół", zapewnił Yoshihiko. "Teraz jest prawie lato… Kiedy myślimy o lecie… Nasze lato jeszcze się nie skończyło!". Gdy wokalista z przyzwyczajenia krzyknął z entuzjazmem, reszta zespołu razem z publicznością po prostu patrzyła na niego z zakłopotaniem. "Uch, zacznijmy jeszcze raz… Jest prawie lato… Nasze lato zaczyna się teraz!", zawołał, a ta niezbyt subtelna zapowiedź Natsu Ichizu wreszcie wypaliła. Szczerze mówiąc, otwierająca gitarowa melodia po prostu zdominowała cały utwór.

Następująca po Natsu Ichizu Utakata wstrząsnęła klubem. Nao i Kosuke wspaniale wygrywali znajome dźwięki, a Yoshihiko tryskał energią. Sentimental i Omaesan skłoniły fanów do obijania się o siebie nawzajem podczas skakania w kółko. Tłum podczas obu piosenek śpiewał wspaniale, gdy było to potrzebne, lecz zamilknął przed ostatnimi słowami, na co wokalista uśmiechnął się łobuzersko: "Niedługo nie będę robił więcej tego ‘kącika Yoshihiko’, więc tylko ten raz chciałbym przelać pięć lat naszej historii w te ostatnie słowa". Gdy zaśpiewał tekst Omaesan, jego głos dźwięczał czysto w całej sali, przechodząc potem w growl, który naprawdę zdawał się zawierać te pięć lat ciężkiej pracy i poświęcenia. Jednak punktem kulminacyjnym piosenki był moment, w którym wokalista patrzył na tłum z łagodnym uśmiechem i śpiewał "Ore ga sukina na no wa OMAE~SAN!" ("Ty jesteś osobą, którą kocham!").

Dając fanom szansę odetchnąć, zespół natychmiast zmienił nastrój ponad sześciuset osób balladą Mirai no hate. Głębokie, metaliczne bębny, mocno melodyjna gitara, jednostajny bas i prosta, ale urocza linia wokalna - tłum stał i słuchał oczarowany przez sześć minut i prawie nie zauważył powrotu oddechu oraz energii w momencie krzyków o encore.

Chwilę później zespół pojawił się ponownie, ubrawszy się w koszulki z trasy. "Dobrze się bawię, a wy?",” zapytał Yoshihiko. "Dzisiaj zagraliśmy w pierwszej części wszystkie nasze single, a potem sporo starszych piosenek wymieszanych z nowszymi hitami. Teraz chcemy zagrać dla was zupełnie nowy kawałek!". Pozytywny i żywy utwór, z romantycznym tekstem i melodią przypominającą starszą generację japońskiego popu, momentalnie skłonił fanów do kiwania głową. Przy żywej Parade cały tłum skakał i klaskał jak jedno, chętnie podporządkowując się życzeniu Yoshihiko: "Stańmy się jednym!". Ręce przesuwały się w dół drobnymi falami podczas mroczniejszych części utworu, następnie tłum śpiewał refren "Woah", współpracując z główną melodią wykonywaną przez wokalistę.

Potem nadszedł kluczowy moment. Po pełnym pasji krzyku "MARIA!" Yoshihiko, tłum jakby stracił zdrowe zmysły, albo machając wściekle głową, albo uprawiając gwałtowny moshing przy wtórze szelmowskich riffów gitary i basu; uniesione w górę ręce wplątywały się we włosy. Przy słowach "Haru ni saki!" ("kwitnący wiosną") każda para ramion w tej obszernej sali została rozłożona szeroko w parodii rozkwitającego kwiatu, stanowiąc prezent z głębi serca dla zespołu. Potem, po specjalnym zestawie stron b z pierwszego singla Yuuyake to kodomo to Maria, którym zaczął się cały koncert, grupa powróciła, aby na drugi bis wykonać potężną balladę Yasashii Uta. "To jest ostatnia piosenka. Chcielibyśmy posłać ją do was wszystkich, żeby świętować dzisiaj z wami." Fani w całej sali śpiewali cicho, angażując się, ale nie chcąc zakłócać przejmującej równowagi dźwięków. Mimo że dopiero co przelał swoją duszę w dwadzieścia dziewięć piosenek, Yoshihiko spisał się znakomicie. Nieważne, jak zmęczony był jego głos, muzyk się nie oszczędzał. Wyśpiewując przepiękną melodię i własne intensywne solo, wokalista umocnił swoje oddanie dla zespołu i fanów, podczas gdy Nao jak policjant utrzymywał słodką harmonię.

Od samych początków do teraźniejszości i z powrotem w cudownym kolażu tych pięciu lat, heidi. umiejętnie zaprezentowało swoją przeszłość i przyszłość. Trzymający się swoich korzeni, tworzący równocześnie nowe ścieżki zespół utrzymał unikalną perspektywę, dobrze zaprezentowaną zarówno starym fanom, jak i nowym gościom światopoglądu heidi.. 


Setlista:

Section 1
01. Yuuyake to Kodomo
02. Clover
03. Synchro
04. Hyururi
05. Rem
06. Orange Drama
07. Tsubasa
08. Yokan
09. Loop
10. Gekkou Showtime

Video reel

Section 2
11. Hakuchuumu
12. Kokuu ni sou sou
13. Machikado boujou
14. Hakana hana
15. Tsubureta kaijitsu
16. Sora no tenjouga
17. Charles
18. Asu he
19. Anyui
20. Last Piece
21. Natsu Ichizu
22. Utakata
23. Heaven
24. Sentimental
25. Omaesan
26. Mirai no hate
27. (New Song)
28. Parade
29. Maria
30. Yasashi Uta
powiązani artyści
komentarze
blog comments powered by Disqus
powiązana galeria
FLOW
reklamy
  • MAN WITH A MISSION
  • Neo Tokyo
  • FLOW
  • FLOW - AWESOME Jrock concert!
  • CLJ Records
  • BLOOD - European Tour 2012
  • Bishi Bishi, by Ankama