KOKIA - trip trip

recenzja - 15.12.2011 01:05

Album trip trip ukazuje talent wokalny KOKII oraz jej umiejętność komponowania utworów z domieszką środkowowschodniego brzmienia.

Po wydaniu swojego pierwszego albumu Song Bird w 1999 roku, KOKIA zmieniła wytwórnię i przerwała działalność na kilka lat. Po jakimś czasie, w 2001 roku, ukazały się trzy single, a za nimi, w 2002 roku, drugi pełny album trip trip. Poprzez subtelne połączenie w nim jej niezwykłego talentu do śpiewu oraz muzyki klasycznej, stanowiącej tło, artystka wydaje się ukazywać swoje prawdziwsze oblicze.

Album otwiera utwór Chouwa, serwujący nam wspaniałe wprowadzenie do reszty. Piosenka zaczyna się wyłącznie od głosu KOKII oraz pewnych, łagodnych dźwięków syntezatora w tle. Kawałek sprawia wrażenie należącego do środkowoeuropejskiej konwencji, nie tylko ze względu na użyte instrumenty, ale również z racji wokalu. Zamiast śpiewu w skali ośmiostopniowej, znanej na Zachodzie, KOKIA odchodzi od standardowej ścieżki i używa dwunastodźwiękowej, na której opiera melodię. Często śpiewanie tą metodą brzmi marudnie i nieznośnie dla zachodnich uszu do tego nieprzyzwyczajonych, ale KOKII udało się zrobić to w taki sposób, że piosenka okazuje się być bardzo chwytliwa i posiada arabeskowy akcent. W pozostałej części albumu ten styl śpiewu zostaje wielokrotnie wykorzystany, choć znacznie bardziej subtelnie.

W kontekście utworu Chouwa warto wspomnieć jeszcze o jego drugiej części, gdzie tekst brzmi, jak gdyby był po japońsku, natomiast takim nie jest. Okazuje się, że KOKIA śpiewa sylaby od tyłu, nadając im jeszcze bardziej obcy charakter.

Po imponującym wstępie następują trzy piosenki popowe, które mają niewiele wspólnego z pierwszym utworem, ukazujące nam inne oblicze KOKII. Jikau toki wa ma rzeczywiście lekki posmak Zachodu ze względu na gitarę akustyczną i harmonijkę, grające przez cały czas. Piosenka Say HI! jest wesołym popowym kawałkiem, przywodzącym na myśl wizje lata, a z kolei jest utworem o wolnym tempie, który istotnie przypomina twórczość amerykańskiej piosenkarki Jewel.

Następna piosenka, Princess ÉHIME, jest tajemnicza i z jakiegoś powodu brzmi nieco przerażająco. Część instrumentalna sprowadzona jest do minimum, gdzie podstawowy rytm składa się z dźwięków perkusji i odrobiny basu. KOKIA śpiewa nieco chropawym głosem, płynącym przez tajemniczy utwór, a powtarzający się, miarowy rytm, działa w hipnotyzujący sposób.

Po niej następuje Tenshi; jest to ballada, rozpoczynająca się bardzo prędko. Delikatny śpiew KOKII buduje napięcie i przemienia łagodną kompozycję w głośniejsze brzmienia, nadając utworowi emocjonalny charakter. Kolejny kawałek, Pink no zou, przypomina nieco Princess ÉHIME, za sprawą powtarzającego się, hipnotycznego rytmu. Jednakowoż, utwór ten jest bardziej żywy i dziwny oraz raczej uroczy ze względu na to, że odnosi się do różowych słoni.

Po eksperymentalnym utworze zostajemy wprowadzeni w Hello passing days, która stanowi zupełny kontrast z racji tego, że jest optymistyczną oraz chwytliwą popową piosenką. Część tekstu jest w języku angielskim, co czyni ją bardzo kuszącą do śpiewania w trakcie wpadających w ucho rytmów. Wszystko uspokaja się wraz z kolejnym kawałkiem, Haną, piękną balladą z delikatnym, chropawym wokalem. Utwór powolnie przybiera lekko na sile, a subtelny akcent środkowowschodni powraca w obydwu rytmach i śpiewie.

Ningen tte sonna mono ne jest w sumie najcięższą piosenką w całym albumie. Ma ona umiarkowane tempo, jednak z powodu bębnów, talerzy oraz solowej gitary elektrycznej przypomina stylem rocka. Chociaż śpiew KOKII jest przenikliwy i nadal czarujący, znajduje się w nim ślad nieszczęścia, negacji oraz frustracji, gotującej się w podstawowej warstwie. Następny utwór, Ashiato, stanowi kolejny kontrast dla tej piosenki. Zawiera raz na jakiś czas grę francuskiego akordeonu, który tworzy bardzo wesołą i pogodną melodią.

Środkowy Wschód powraca w pełnej sile za sprawą utworu Tomoni. Śpiew został pięknie wykonany w formie treli oraz arabskich skal, umożliwiając wprowadzenie większej ilości dźwięków. Piosenka jest żwawa i zawiera perkusje akustyczną. Szczególnie w tym kawałku możemy dostrzec zadziwiający talent wokalny KOKII, jak również jej zdolność komponowania złożonych, zdecydowanie wyróżniających się numerów.

Album zamyka gift, piękna ballada z delikatną linią wokalną oraz marzycielską atmosferą.

Za pomocą trip trip KOKIA pokazuje nam wiele zdolności, które ma do zaoferowania. Mimo że jest to jeden z jej starszych albumów, zrozumiałe jest, iż fani go uwielbiają. Nadaje się również do tego, by przyciągnąć nowych i wprowadzić niezaznajomionych z twórczością KOKII do jej świata.
powiązane wydawnictwa
powiązani artyści
komentarze
blog comments powered by Disqus
MAN WITH A MISSION
reklamy
  • Neo Tokyo
  • MAN WITH A MISSION
  • FLOW
  • BLOOD - European Tour 2012
  • Bishi Bishi, by Ankama
  • CLJ Records
  • FLOW - AWESOME Jrock concert!