Joe Hisaishi oczarował publiczność podczas pierwszego koncertu w Polsce

relacja - 03.06.2011 02:05

Jeśli przyszłoby tylko jednym słowem określić pierwszy występ Joe Hisaishiego w Polsce, na pewno byłoby to: magiczny.

Joe Hisaishi to legenda azjatyckiej muzyki filmowej. To kompozytor, który - dzięki stałej współpracy z mistrzem animacji Hayao Miyazakim oraz twórcą kina gangsterskiego Takeshim Kitano (czyli dwoma z najbardziej cenionych japońskich reżyserów na świecie) - jest świetnie znany wszystkim fanom współczesnej kultury Japonii. Nic więc dziwnego, że już na początku roku ogromne poruszenie wzbudziła wiadomość o jego przyjeździe do Polski w ramach czwartej edycji Festiwalu Muzyki Filmowej.

Występ Hisaishiego uroczyście inaugurował otwarcie festiwalu, a w przybliżeniu publiczności jego twórczości pomagali orkiestra Sinfonietta Cracovia i dwa chóry: Pro Musica Mundi i Chór Chłopięcy Filharmonii im. K. Szymanowskiego w Krakowie. Całość miała miejsce w starej hali ocynowni chemicznej, która nadała imprezie specyficzną atmosferę, a jednocześnie służyła dobrą akustyką. Salę wyposażono w telebim, na którym pokazywano odpowiednio dobrane fragmenty filmów oraz zbliżenia muzyków, dzięki czemu publiczność z dalszego sektora nic nie straciła z występu.

Tego wieczoru kompozytor pełnił obowiązki zarówno pozycję dyrygenta, jak i pianisty, a chwilami wykonywał obie te role naraz, kierując orkiestrą zza fortepianu. Koncert rozpoczął się od mocnego uderzenia bębnów, a wyświetlone na telebimie logo zdradziło, że jako pierwszą usłyszymy muzykę z filmu "Nausicaä". I rzeczywiście - chwilę później Hisaishi zasiadł do fortepianu i przy delikatnym akompaniamencie orkiestry zagrał wzruszający motyw przewodni Kaze no Tani No Nausicaa (Nausicaä z Doliny Wiatru). Ta pełna nostalgii i smutku melodia zdaje się przeszywać duszę słuchacza i jest świetnym przykładem twórczości japońskiego kompozytora, który przy minimum środków osiąga głęboką skalę emocji. Po niej Hisaishi wrócił do kierowania orkiestrą, by zaprezentować pierwszą połowę kompozycji Nausicaa no Requiem (Requiem Nausiki). Wykonana tego wieczoru wersja została dodatkowo zaaranżowana na chór, dzięki czemu lepiej wydobyto powagę i żałobny charakter tego utworu. Napięcie wzrosło, kiedy orkiestra zagrała dynamiczne Mehve To Corvette No Tatakai (Bitwa między Mehve i Corvette), a całość zwieńczono drugą częścią Nausicaa Requiem, tym razem z udziałem chóru chłopięcego. Wersja ta zabrzmiała nawet lepiej niż oryginał, w którym słychać tylko pojedynczy dziecięcy głos nucący la la la. "Nausicaa" była pierwszym projektem, który zapoczątkował wieloletnią współpracę Hisaishiego z Hayao Miyazakim, a jego sukces otworzył kompozytorowi drogę do kariery, dlatego też rozpoczęcie koncertu od tej właśnie ścieżki dźwiękowej nadało mu dodatkowego znaczenia.

Po otrzymaniu przez artystów zasłużonej porcji braw, za ich plecami pojawił się napis "Mononoke hime" (Księżniczka Mononoke) i usłyszeliśmy Ashitaka Sekki (Legenda Ashitaki), główny temat muzyczny, wykorzystany także w reklamie festiwalu. Zaaranżowany na nowo robił ogromne wrażenie, a wzbogacenie go o śpiew chóru sprawiło, że po plecach przebiegał dreszcz emocji. Nie tracąc na tempie, zagrano bojowe Tatarigami (Bóg Tatari), okraszone świetnie dobranymi scenami walk z filmu. Nie mogło też zabraknąć słynnej piosenki tytułowej, czyli Mononoke hime. W oryginale utwór ten wykonywał japoński kontratenor Yoshikazu Mera, natomiast na koncercie został on zastąpiony przez najbliższy mu w skali żeńskiej odpowiednik, czyli sopran. Solistka Opery Wrocławskiej, sopranistka Wioletta Chodowicz, dysponuje pięknym i potężnym głosem, jednak wykonanie w języku angielskim z pewnością rozczarowało większość widowni, dobrze osłuchanej z japońskim oryginałem. Był to jednak jedyny moment w trakcie całego koncertu, kiedy widownia mogła odczuć jakikolwiek niedosyt.

Po tak emocjonującym wstępie nastała krótka przerwa, podczas której salę opuścili członkowie chórów, a po muzyce z dwóch animowanych produkcji nastąpiła część skupiająca się na dorobku Hisaishiego z filmów fabularnych. I tutaj czekała na nas niespodzianka, bo jako pierwsze przedstawiono fragmenty z niemego filmu "Generał" z 1926 r., do którego japoński kompozytor w 2004 r. został poproszony o ponowne napisanie ścieżki dźwiękowej. Wyszedł z tego zadania obronną ręką; jego rozbudowane kompozycje nie tylko doskonale podkreślały to, co działo się na ekranie, ale też świetnie brzmiały na żywo, a przepiękny walc jego autorstwa jeszcze długo pozostanie w pamięci słuchaczy. Ten moment wieczoru wspaniale nawiązał do początków tradycji muzyki filmowej, kiedyś wykonywanej na żywo podczas seansu.

Po tej krótkiej podróży w przeszłość usłyszeliśmy kompozycje z dwóch oscarowych produkcji z udziałem Hisaishi: "Pożegnań" nagrodzonych w 2008 r. za Najlepszy Film Zagraniczny oraz "Spirited Away: W krainie bogów", Najlepszego Filmu Animowanego w 2003 r. Szerzej zaprezentowano muzykę z "Pożegnań", w której ze względu na głównego bohatera dominującym instrumentem jest wiolonczela. Ze "Spirited Away" wykonano tylko jedną piosenkę - "One Summer's Day", która w całości została zagrana przez japońskiego kompozytora na fortepianie. Obserwowanie Hisaishiego podczas gry było fascynującym przeżyciem; widać było, jak z każdym dźwiękiem malują się na jego twarzy nowe emocje.

Kolejna część wieczoru została poświęcona ścieżkom dźwiękowym napisanym do filmów Takeshiego Kitano. Współpraca obu artystów jest bardzo bogata, a jej przedstawienie spokojnie mogłoby wypełnić całą noc, dlatego też zaprezentowano tylko cztery tytuły. Hisaishi rozpoczął od radosnego Summer z filmu "Kikujiro", z fortepianem i smyczkowym pizzicato nasuwającym skojarzenie z bieganiem w deszczu. Po chwili nastrój już spoważniał, zagrano bowiem niepokojący Raging Men, krótki motyw z filmu "Brother". Prawdziwą perełką okazał się natomiast utwór tytułowy do "Hana-bi", nagrodzonego w 1997 r. na festiwalu w Wenecji. Smutna melodia, przywołująca ma myśl poczucie straty, jednocześnie urzekała lekkością i wspaniale pasowała do zaprezentowanych scen z tego wzruszającego, choć niepozbawionego przemocy filmu. Na koniec usłyszeliśmy świetnie zaaranżowaną na orkiestrową suitę z "Kids Return".

Po dorobku z filmów Kitano nadszedł czas na jedno z najnowszych dzieł Hisaishiego - klaustrofobiczną i przygnębiającą ścieżkę do filmu "Akunin", która kilka miesięcy temu zdobyła nagrodę Japońskiej Akademii Filmowej. Na scenę wróciła Wioletta Chodowicz, by zaśpiewać emocjonalną wokalizę zatytułowaną Your Story. Chociaż na początku zaprezentowano sceny z filmu, utwór ten przede wszystkim posłużył za podkład do poruszających zdjęć obrazujących tragiczne skutki trzęsienia ziemi, jakie w marcu tego roku nawiedziło Japonię. Prezentacja ta miała pokazać niezłomność ducha Japończyków w obliczu tak ogromnej tragedii, a z drugiej strony wyrażała podziękowanie za pomoc okazaną im przez resztę świata (warta odnotowania była akcja PAH, której kwestarze w trakcie trwania festiwalu zbierali pieniądze na rzecz ofiar tsunami). To właśnie po wykonaniu Your Story publiczność po raz pierwszy chciała dać mistrzowi owację na stojąco, jednak Hisaishi wydał się tym bardzo zaskoczony i szybkim gestem pokazał, by wszyscy usiedli.

Wieczór zakończył się powrotem do anime. Na scenie znów pojawili się członkowie chórów i usłyszeliśmy kipiącą energią i pozytywnością piosenkę z "Ponyo". Po tej kompozycji publiczność zgotowała olbrzymie brawa i owację na stojąco, której tym razem kompozytor nie mógł powstrzymać. Przez cały koncert z twarzy Hisaishiego nie znikał uśmiech, widać było, że dyrygowanie sprawiało mu ogromną radość, a w każdy ruch wkładał całą swoją energię. Pasja, z jaką wykonywał swą muzykę, z pewnością miała duży wpływ na fantastyczne przyjęcie przez polską publiczność. Japoński kompozytor nie krył zadowolenia, ale i skromnego zaskoczenia, z entuzjastycznych reakcji uczestników festiwalu. Nic zatem dziwnego, że branie udziału w koncercie, w którym muzyk czerpie aż tyle radości z grania, okazało się czystą przyjemnością.

Hisaishi zniknął na moment za kulisami, by po chwili wrócić na pierwszy bis z Merry-go-round z filmu "Latający zamek Hauru". Zdawało się, że emocje sięgnęły już zenitu, jednak kiedy na ekranie pojawił się napis "Totoro", publiczność oszalała. Najwyraźniej to właśnie na ten tytuł czekała większość widzów, gromkimi brawami dziękując za ten wybór. Radosny utwór zaśpiewany przez ponad stuosobowy chór okazał się wspaniałym zamknięciem programu. Oklaski nie ustawały, jednak po kilku minutach nieprzerwanej owacji zapaliły się światła, by zasygnalizować, że występ dobiegł już końca.

Dla wielu osób koncert ten był okazją do sentymentalnej podróży w przeszłość i przywołania wspomnień z początków tego, jak zaczęła się ich przygoda z japońską popkulturą. Czasów, kiedy produkcje Ghibli oglądano w słabej jakości na kasetach VHS, upolowanie w Empiku płyty CD z muzyką Hisaishiego graniczyło z cudem, a filmy Kitano można było zobaczyć tylko podczas wybranych seansów w kinie Muranów. Dlatego też dumą napawa fakt, że gwiazda tej skali swój pierwszy koncert w Europie zagrała właśnie w Polsce. Ogromne podziękowania i brawa należą się organizatorom koncertu nie tylko za zaproszenie tak wyjątkowego gościa do naszego kraju, ale też za sprawną organizację.

W wywiadach udzielonych następnego dnia Hisaishi nie krył zadowolenia z występu i wyznał, że chciałby wrócić do Polski, czy to na koncert, czy do studia nagraniowego. Miejmy nadzieję, że jeszcze wiele razy przyjdzie nam gościć tego wspaniałego muzyka w naszym kraju.


Program koncertu inauguracyjnego 4. FMF Joe Hisaishiego:

NAUSICAA
Princess MONONOKE

General [Movement 1]
General [Movement 5]

Departures
One Summer's Day
Summer

Raging Men
HANA-BI
KIDS RETURN

VILLAIN (AKUNIN)

Ponyo on the Cliff by the Sea

Merry-go-round
My Neighbor TOTORO


JaME pragnie serdecznie podziękować Wojciechowi Wandzelowi za udostępnienie zdjęć z koncertu. Więcej zdjęć z 4. Festiwalu Muzyki Filmowej można obejrzeć na stronie www.wandzelphoto.com.
powiązani artyści
powiązane koncerty i wydarzenia
Hisaishi Joe 19/05

Hisaishi Joe
Kraków - Poland
Hala ocynowni ArcelorMittal Poland
komentarze
blog comments powered by Disqus
powiązana galeria
MAN WITH A MISSION
reklamy
  • MAN WITH A MISSION
  • CLJ Records
  • Bishi Bishi, by Ankama
  • FLOW
  • Neo Tokyo
  • FLOW - AWESOME Jrock concert!
  • BLOOD - European Tour 2012