Rockamenco - Morena

recenzja - 16.05.2011 02:01

Kiedy flamenco poznało rock.

Już sama nazwa Rockamenco daje słuchaczom wystarczająco informacji o tym, czego możemy oczekiwać od tego zespołu: połączenia (blues) rocka i flamenco. Jest to dość niespotykana kombinacja jak na japońskich muzyków, lecz idealnie w ich wypadku wychodzi. Jeśli nie znacie ani japońskiego, ani hiszpańskiego, łatwo można grupę pomylić z hiszpańską kapelą.

Morena to debiutancki singiel zespołu, który ukazał się w maju 2007 roku i był drugim niezależnym wydawnictwem Rockamenco. Singiel otwiera tytułowa piosenka, świetnie prezentująca styl formacji.

Zaczyna się radosnymi dźwiękami gitary akustycznej, towarzyszącej elektrycznej. Od razu staje się jasne, dlaczego zespół ma aż trzech gitarzystów. Piosenka ma skoczny rytm budowany przez grę akustycznych gitar, która natychmiast przywodzi na myśl imprezy i roztańczonych ludzi. KSK Arita świetnie daje sobie radę przy mikrofonie, wprowadzając do utworu śródziemnomorskie klimaty, a gitarowe solówki są po prostu fantastyczne.

Od roztańczonego nastroju Moreny przenosimy się do Rainbow. I choć tytuł ma pogodne zabarwienie, piosenka ma smutne, wręcz żałobne brzmienie. Gitary wybrzękują szybki rytm, a w późniejszej części dołącza do nich róg, dodający bardzo potrzebnej szczypty odmienności. Jedynym minusem tej kompozycji jest jej długość: trwa prawie sześć minut, a pomimo przeróżnych gitarowych solówek rytm jest zbyt jednolity. Następny Wasabi utrzymuje podobny charakter i choć tak naprawdę nie przykuwa uwagi słuchacza, przyjemnie się go słucha. Niestety nie wprowadza tyle emocji, co konsumpcja normalnego wasabi.

Ostatni utwór na płycie to cover piosenki Don’t Let me be Misunderstood angielskiego zespołu The Animals. Angielska wymowa wokalisty jest bliska perfekcji, a śródziemnomorski klimat bardzo dobrze pasuje do tego kawałka. W przejściu pojawia się nieco jazzu, który następnie prowadzi do ostatniego potężnego i intensywnego refrenu.

Podsumowując, singiel jest świetnym debiutem Rockamenco. Choć Rainbow i Wasabi prezentują się nieco gorzej od pozostałych numerów, w tym unikalnym połączeniu brzmień kryje się wielki potencjał zespołu. Tym wydawnictwem grupa utorowała sobie drogę do udanej kariery.
powiązane wydawnictwa
powiązani artyści
komentarze
blog comments powered by Disqus
powiązane wątki

Lato w japońskim rytmie

reklamy
  • Bishi Bishi, by Ankama
  • MAN WITH A MISSION
  • BLOOD - European Tour 2012
  • CLJ Records
  • FLOW - AWESOME Jrock concert!
  • FLOW
  • Neo Tokyo