MIYAVI i jego nowy styl w Shinagawie

relacja - 23.11.2010 01:05

Japoński samuraj-gitarzysta w Stellar Ball.

29 maja MIYAVI pojawił się w Shinagawie na ostatnim koncercie przed udaniem się do Stanów Zjednoczonych, a następnie odbyciem trasy po salach koncertowych w Tokio. Obecna trasa, nazwana Neo Tokyo Samurai Black World Tour – Japan circuit –, była zwrotem w jego karierze, jako że muzyk przyłączył się do EMI MUSIC JAPAN.

W Tokio padał deszcz, gdy na oświetlonej czerwonym światłem scenie zjawiły się jakieś sylwetki. Był to MIYAVI ze swoją gitarą oraz perkusista Bobo. Ten drugi to członek zespołu 54-71, przyjęty na tę pozycję. Nowy pomysł MIYAVIego opierać się miał na tym, że będzie mu towarzyszył tylko perkusista oraz sporadycznie keyboardzista. Chociaż był to śmiały ruch, dał mu okazję do zrobienia dobrego użytku ze swojego wyjątkowego stylu gry na gitarze.

Atmosfera była piorunująca, kiedy publiczność krzyczała imię artysty. MIYAVI wyskoczył na scenę i zaczął swój występ od nowego kawałka SURVIVE, pierwszego skomponowanego po "odrodzeniu”. Krzyknął: "Cześć, Tokio!” i zaczął grać w swoim własnym stylu, uderzając w struny i stosując slapping, natomiast Bobo uderzał w bębny. Jego zestaw perkusyjny zawierał wyłącznie werbel, bęben basowy oraz talerze. Jako perkusista był świetny dzięki swoim głośnym uderzeniom i szerokiej gamie stylów gry. MIYAVI i Bobo tworzyli zgrany duet.

Piosenki z poprzedniego albumu, zaaranżowane tak, by pasowały do obecnego konceptu, pojawiały się jedna za drugą. Kawałki typu Coin Lockers Baby czy Ossan Ossan Ore Nanbo brzmiały bardziej brudno i głośno, ale - o dziwo - mniej elektronicznie niż wcześniejsze nagrania. Jednakże piosenki, do których grał też klawiszowiec Coba84, jak BOOM-HAH-BOOM-HAH-HAH, były nawet bardziej oryginalne. Keyboard dodawał tym kompozycjom odmiennego jazzowego czy funkowego posmaku. Nowa wersja wspomnianego utworu nie była tak mocna jak poprzednia, ale za to bardziej swingująca.

Zremiksowane piosenki MIYAVIego brzmiały świetnie, ale nie w każdym przypadku. Na przykład 21st Century Tokyo Blues wcześniej był zdecydowanie ciekawszy. Kiedy się rozpoczął, MIYAVI zaprezentował nieco tanecznych ruchów, jak moonwalk albo udawanie robota. Wstęp, jak na pierwotnym nagraniu, wciąż śpiewany był przez KAVKI BOIZ. Nowa wersja jednak utraciła ducha, jakiego miała za czasów "kabuki rocka”, najlepszego okresu w całej dotychczasowej dyskografii MIYAVIego. Chociaż keyboard był niezły, Ame ni utaeba nie wyszło za dobrze, bo muzyk śpiewał słabo i poza tonacją.

Pomiędzy każdą partią piosenek MIYAVI swobodnie rozgrzewał publiczność, wołając i po angielsku, i japońsku, oraz zachęcał fanów, by krzyczeli jego imię. Jego wyluzowane i zuchwałe podejście było charakterystycznym elementem piosenki zatytułowanej egocentrycznie What’s My Name?. Muzyk w genialny sposób uderzał w struny gitary, podczas gdy jego palce przebiegały po gryfie, a zaraz potem przerywał, aby ludzie mogli znów krzyknąć jego imię. Podpuszczał ich, pytając: "To jak mam na imię, do cholery?!”. Ta piosenka stanowiła jeden wielki sposób na podbudowanie swojego ego, ale za to właśnie fani lubią MIYAVIego.

Zaraz po Kimi ni Funky Monkey Baby nadszedł czas, by zacząć główną część koncertu: mały set z czterema nowymi piosenkami. Pierwsza, REVENGE, rozpoczęła się od uderzeń Bobo w werbel oraz powtarzalnego gitarowego riffu. Bębnienie perkusisty było jednak dalekie od jego dynamicznego stylu gry, a głos MIYAVIego zdawał się osiągnąć swój limit. UNBREAKABLE z solówką na perkusji jako wstępem okazała się dużo lepsza. Bobo mądrze wykorzystywał pauzy. Obaj muzycy dotrzymywali sobie kroku aż do refrenu, w którym MIYAVI zakrzyczał. Potem nadszedł czas na S.M.F.B., Super MotherFucker Bitch. To piosenka w pewnym stopniu bardzo stereotypowa. Wulgarny tytuł brzmi niedojrzale, a melodia to dość przeciętny punk rock. Na szczęście następny utwór, GRAVITY, był całkiem przyjemny. MIYAVI wyjaśnił publiczności, że napisał go po śmierci Michaela Jacksona, samemu sobie zadając pytania o życie i śmierć; ma to jednak podwójne znaczenie, bo, jak utrzymywał, miał takie myśli od czasu narodzin swojej córki. Deszcz na zewnątrz zdawał się też padać na scenie, nadając piosence niezwykłej atmosfery. Rytm był powolny, gra gitary ponura, a tekst dość głęboki i osobisty. Publiczność milczała, a krzyk MIYAVIego wywołał w nich dreszcz. Perkusja włączyła się dopiero pod koniec utworu. Ten mały set zakończył się w urzekającym, melancholijnym stylu.

Potem MIYAVI wrócił do korzeni piosenkami Kimi no negai wo, ARE YOU READY TO ROCK? oraz pomiędzy nimi utworem Shouri no V-ROCK, który zawsze był dobrze odbierany przez fanów. Coba84 – a za nim publiczność – wykonał standardowe kręcenie ręcznikiem nad głową. Zbliżał się koniec koncertu, nadchodził czas na bis. MIYAVI przedstawił swoich muzyków, którzy zaczęli solówki. Część Bobo robiła wrażenie, gdyż uderzał on w talerze, trzymając pałeczki tak, jak samuraj dzierży swój miecz. Na finał zagrano Girls be ambitious.

Nowy koncept, który MIYAVI zdecydował się wcielić w życie wraz ze zmianą wytwórni i osiągnięciem większej niezależności, umożliwił mu zanurzenie się w samo sedno własnej muzyki. Wciąż jednak ma przed sobą długą drogę. Po erze "kabuki rocka”, będącego świetnym okresem samoświadomości muzycznej, szkoda by było cofnąć się do tego, co w 2005 roku określano mianem "miyavizmu”. MIYAVI musi potwierdzić następnym wydawnictwem, że naprawdę znalazł to, co najlepsze w swojej muzyce, gdyż porażka nie wchodzi w grę po tych wszystkich wyzwaniach, jakich się podjął w swojej karierze.


Setlista:

01. SURVIVE
02. Coin Lockers Baby
03. Ossan Ossan Ore Nanbo
04. BOOM-HAH-BOOM-HAH-HAH
05. 21st Century Tokyo Blues
06. Ame ni utaeba
07. What's My Name?
08. Kimi ni Funky Monkey Baby
09. REVENGE
10. UNBREAKABLE
11. S.M.F.B.
12. GRAVITY
13. Kimi ni negai wo
14. SUPER HERO
15. Eccentric Otona Yamai
16. Shouri no V-ROCK
17. ARE YOU READY TO ROCK?

Encore:
18. Subarashiki kana, kono sekai
19. Sakihokoru hana no you ni-Neo Visualizm-
20. Girls be ambitious
powiązane wydawnictwa
powiązani artyści
komentarze
blog comments powered by Disqus
powiązana galeria
reklamy
  • Bishi Bishi, by Ankama
  • Neo Tokyo
  • FLOW
  • CLJ Records
  • MAN WITH A MISSION
  • FLOW - AWESOME Jrock concert!
  • BLOOD - European Tour 2012