Koncert D'espairsRay w Warszawie

relacja - 05.10.2010 02:05

D'espairsRay zawitali do Polski po raz drugi, tym razem w ramach światowej trasy Human-clad Monsters.

Mimo niesprzyjającej aury przed warszawskim klubem Progresja zebrało się mnóstwo osób, a spora ich część koczowała tam już od dłuższego czasu. Koncert rozpoczął się niemal punktualnie, a ludzie skaczący i krzyczący co tchu przez całą długość jego trwania byli najlepszym dowodem na to, że impreza była udana.

Muzycy weszli na scenę wśród ogłuszających krzyków i oklasków. Bez zbędnych wstępów ruszyli do pierwszego utworu - BORN. Ledwie piosenka się zaczęła, a już wydarzyło się coś niespodziewanego. Podekscytowany tłum z niewyjaśnionych przyczyn nagle się przewrócił. Kilka pierwszych rzędów po prostu runęło na ziemię, wprawiając w zdumienie i zakłopotanie muzyków, na których twarzach rysowało się niezrozumienie. Nie bardzo wiedzieli, jak zareagować, ale bez najmniejszej przerwy kontynuowali występ.

Cały występ pełen był wspaniałych momentów, zarówno ze strony publiczności, jak i zespołu. Kontakt między sceną a widownią był na najwyższym poziomie. Muzycy wciąż zagrzewali fanów, podchodzili do nich jak najbliżej, uśmiechając się i strojąc miny. Publiczność dała z siebie wszystko, skacząc i klaszcząc, oraz śpiewając z HIZUMIm za każdym razem, kiedy tylko utwór na to pozwalał - a okazji było sporo.

Dobrze pośpiewać można było już podczas trzeciej piosenki, REDEEMER, kiedy wszyscy wykrzykiwali refren oraz w kluczowych momentach wyskakiwali w powietrze z wyciągniętymi w górę pięściami. ZERO, odrywając się co chwila od gry, gestem pokazywał, że chce usłyszeć więcej.

Trasa miała promować album MONSTERS, więc oczywiście nie mogło zabraknąć utworów pochodzących z tego wydawnictwa. Sprawdziły się one świetnie w koncertowym ferworze, a fani przyjęli je z wielkim entuzjazmem, bawiąc się do upadłego.

Pierwszym z takich utworów był DEATH POINT. Zanim nastąpił, HIZUMI zawołał do fanów w języku angielskim: "Chcę zobaczyć, jak wszyscy krzyczycie! Chcę zobaczyć, jak wszyscy skaczecie! Chcę zobaczyć, jak zajebiście szalejecie!”. Publiczność z entuzjazmem spełniła każde żądanie, a zespół z satysfakcją ruszył do pierwszego pochodzącego z MONSTERS utworu. Zachęcani przez muzyków fani skakali i razem z HIZUMIm krzyczeli tytułową frazę.

Podczas dope HIZUMI zarzucił na głowę kaptur, w którym miotał się po scenie do rytmicznej piosenki. Wszyscy wznosili w górę ręce, skandując. Jednak nie dało się ukryć, że pod względem rytmiczności wygrywał następny utwór, 13 -Thirteen-. Jego marszowy charakter sprawił, że wszystkie ręce uniosły się w górę, klaszcząc, a pewne partie śpiewano razem z wokalistą, bijąc pięściami powietrze.

Jednym z niewątpliwych przebojów wieczoru było LOVE IS DEAD. Klaskanie, śpiew, skakanie i wspaniała rozrywka - ten utwór zdecydowanie należał do publiczności. Ale i zespół czerpał z tego przyjemność. ZERO i Karyu biegali po scenie, zamieniając się miejscami, podchodząc do brzegów sceny i pochylając się do publiczności. Na wszystkich twarzach rysowało się zadowolenie.

W późniejszej części koncertu też nie zabrakło piosenek z MONSTERS. Human-clad monster został zapowiedziany jako utwór, któremu obecna trasa zawdzięcza swoją nazwę. Potem HIZUMI zaprosił wszystkich na diabelską paradę i tym samym zaczęło się DEVILS' PARADE. Wszyscy śpiewali magiczne zaklęcie wymyślone przez D'espairsRay: "NaNaReMiLaMiNa" i widać potrafiło ono wprowadzać w naprawdę szalony nastrój.

abyss było jedyną naprawdę wolną piosenką. Zaczął ją TSUKASA, który, oświetlony niebieskim światłem, zagrał wspaniałe intro na perkusji. Dopiero potem reflektory skierowały się na HIZUMIego, który śpiewał piękną piosenkę, trzymając się statywu od mikrofonu. Można było skupić się na grze gitarzystów i przyjrzeć się ich oryginalnym instrumentom.

Pomimo tylu nowości, zespół nie zapomniał o swoich starszych przebojach. Nie zabrakło więc piosenek z Coll:set, MIЯROR czy, wspomnianego już wcześniej, REDEMEER. Zaraz na początku pojawiło się Marry of the blood, potem rozbrzmiały także inne, mroczniejsze piosenki, jak DAMNED czy Infection. Podczas tej drugiej HIZUMI śpiewał stojąc przy statywie, pozostali bardzo wczuwali się w utwór, nagle poważniejąc. W Lost in Re:brith muzycy oraz publiczność machali głowami do rytmu. Karyu przez większość czasu grał pochylony nad swoją gitarą. Podczas TRICKSTƏR muzycy znów zamieniali się miejscami, grając do siebie, podchodząc do publiczności, która dużo skandowała.

Natomiast przedostatni utwór z głównego setu to jeden z bardziej rozrywkowych kawałków w repertuarze D'espairsRay, podczas którego impreza rozkręciła się - o ile to możliwe - jeszcze bardziej. Publiczność rwała się, by śpiewać razem z zespołem. Krzyczano nie tylko tytułowe "hollow”, lecz także fantastyczne w tym kawałku "lalala…”. W końcu zagrano Garnet i tym samym główna część koncertu dobiegła końca.

W tłum poleciało kilka kostek oraz butelka z wodą. TSUKASA, wychodząc zza swojego zestawu perkusyjnego, pomachał do publiczności. Zespół jeszcze dobrze nie zniknął za kulisami, a fani już skandowali jego nazwę. Wołania szybko przerodziły się w prośbę o bis, którą D'espairsRay spełnili, nie każąc długo na siebie czekać.

Encore składał się z trzech starszych piosenek. Muzycy wyszli w czarnych koszulkach z trasy i zaczęli od Reddish - piosenki z dużą ilością krzyków i skandowania ze strony publiczności. Wielu fanów chwaliło ich potem za ten wybór, który był sporym zaskoczeniem. Drugi był Forbidden, podczas którego fani śpiewali wspólnie z zespołem refren. Karyu i ZERO zamieniali się miejscami. Basista kręcił się w kółko po scenie, wymachując gitarą.

Koncert efektownie zakończył się utworem MIЯROR, kiedy to raz jeszcze głosy fanów połączyły się z HIZUMIm. Muzycy, chociaż zmęczeni, z mokrymi włosami przyklejonymi do twarzy, biegali po scenie, pochylając się ku publice. W końcu HIZUMI krzyknął: "Dzięki, Polsko!”, kończąc występ.

Zespół ociągał się z zejściem ze sceny. Rozrzucono różne gadżety, o które momentami na widowni toczyła się regularna walka. Gitarzyści brali do ust kostki, a potem wypluwali je w stronę publiczności. HIZUMI rozlewał na rozgrzany tłum wodę, a potem rzucał w jego stronę butelki. Również TSUKASA wylał wodę, tym razem jednak na siebie. Stojąc za perkusją gestykulował w stronę publiczności, która odpowiadała krzykami.

W pewnym momencie rzucona przez ZERO butelka utknęła na podwieszanym suficie. Basista popatrzył zaskoczony, jakby spodziewał się, że zaraz ponownie spadnie, a zachwycona publiczność najpierw roześmiała się, a potem zgotowała mu gorącą owację. Speszony ZERO wycofał się w tył sceny.

HIZUMI otrzymał od fanów podpisane polskie flagi, którymi wymachiwał nad głową, biegając po scenie. Muzycy przybijali piątki najbliżej stojącym osobom. Sporo czasu zajęło im pożegnanie się z fanami. Nawet po koncercie poświęcili czas, by podpisać czekającym przed klubem fanom plakaty i płyty.

Podczas tego koncertu HIZUMI sporo mówił do publiczności, ale chyba najbardziej znaczące było oświadczenie, że cieszy się z powrotu do Polski. My też jesteśmy za to wdzięczni i mamy nadzieję, że D'espairsRay jeszcze nas odwiedzi. Po tak udanym koncercie trudno sobie wyobrazić zawieszenie działalności. Oby nie trwało to długo, a zespół mógł szybko wrócić na scenę pełen nowych sił i entuzjazmu.


Setlista:

01. BORN
02. Marry of the blood
03. REDEEMER
04. DEATH POINT
05. dope
06. 13 -Thirteen-
07. LOVE IS DEAD (ClubDANCE style song)
08. DAMNED
09. Infection
10. Human-clad monster
11. DEVILS' PARADE
12. abyss
13. Lost in re:birth
14. TRICKSTƏR
15. Hollow
16. Garnet

Encore:
17. Reddish
18. ''Forbidden''
19. MIЯROR


Po więcej zdjęć z koncertu zapraszamy na nasz profil Facebook
powiązane wydawnictwa
powiązani artyści
powiązane koncerty i wydarzenia
D'espairsRay 28/09

D'espairsRay
Warsaw - Poland
Progresja
komentarze
blog comments powered by Disqus
powiązane wątki

Światowa trasa D'espairsRay 2010

powiązana galeria
reklamy
  • FLOW - AWESOME Jrock concert!
  • BLOOD - European Tour 2012
  • Bishi Bishi, by Ankama
  • Neo Tokyo
  • CLJ Records
  • FLOW
  • MAN WITH A MISSION