Japan Expo - Dzień pierwszy

relacja - 16.09.2010 02:01

Relacje z koncertów, które odbyły się podczas pierwszego dnia Japan Expo, 1 lipca.

Jedenasty festiwal Japan Expo nie okazał się być przełomowym momentem z muzycznego punktu widzenia. Jednakże w tym roku w J.E. Live House, gdzie impreza ta odbyła się po raz pierwszy trzy lata temu, zaprezentowano nam niezwykle różnorodnych artystów, zarówno pod względem muzyki, jak i popularności. Twórcy major i indie, rockersi i wykonawcy pop dzielili tę scenę, gromadząc coraz więcej publiczności (w tym roku pobito rekord frekwencji). Członkowie JaME byli obecni na wszystkich koncertach, poczynając już od pierwszego dnia festiwalu.



★ HITT

Występy w J.E. Live House podczas jedenastego Japan Expo otworzył HITT. Wbrew swojemu zwyczajowi, artysta wyszedł na scenę nie sam, ale z dwoma innymi muzykami: basistą i gitarzystą. Koncert rozpoczął się w rockowym stylu, a zespół, ku zadowoleniu fanów, wykonał największe przeboje HITTa, takie jak Kakkotsuke Man czy Sakura Romance. Nie zapomniano też o kawałkach, które można usłyszeć tylko podczas występów na żywo: Yurei Castle oraz Sexy Galaxy. Kiedy nadeszła pora Hitters Boogie 2, muzyk chwycił za gitarę basową, by z całego serca zagrać piosenkę w swoim klasycznym stylu, zwłaszcza że zadedykował ją swoim fanom - HITTERom. Piosenka Face poruszyła nas do głębi, zarówno za sprawą muzyki, jak i jej wykonania. Kompozycja ta wzbudziła lekkie uczucie melancholii, które, być może, połączone ze szczególną atmosferą, dało się wyczuć tamtego wieczoru w sali. Warto zauważyć, że muzycy towarzyszący artyście w niczym mu nie ustępowali. Gitarzysta zagrał kilka bardzo przyjemnych dla ucha riffów, a basista nie raz pokazał, że nie został zaproszony na scenę niepotrzebnie. Pomiędzy HITTem a gitarzystą nawiązała się nawet pewna nić porozumienia. Być może muzycy uznają to za na tyle udane doświadczenie, że zdecydują się jeszcze kiedyś powtórzyć współpracę?

Można powiedzieć, że koncert był sukcesem i stanowił pewien powiew świeżości na tle innych występów, które mogliśmy oglądać. Wystąpienie HITTa jako pierwszego na Japan Expo pomogło przyciągnąć dostateczną publiczność, składającą się z zarówno fanów piosenkarza, jak i ciekawskich widzów, którzy przybyli tam, by wesoło spędzić 45 minut.


Setlista:

01. Takarajima
02. Kakko tsuke man
03. Shiawase nara Heart ni Mega HITT
04. Sexy Galaxy
05. Sakura Romance
06. RENDEZ-VOUS
07. Hitters boogie2
08. Lalilalulalola
09. face
10. MY GLORY COWBOY
11. EN SE (H・I・T・T)



★ DOPING PANDA

Niezwykle popularna w Japonii DOPING PANDA w naszej części świata nie jest jeszcze zbyt sławna. Niestety, gdyż muzyka grupy zasługuje na to, by była znana wszędzie. Tym sposobem festiwal Japan Expo stał się dobrą okazją dla fanów na odkrycie jednej z lepszych japońskich pop-rockowych formacji. I choć na miejsce przybyło łącznie 2000 osób - to właśnie one mogły w pełni docenić to, co działo się na scenie! Muzyka grupy, łącząca w sobie rocka i motywy taneczne, została stworzona po prostu po to, by poruszać tłumy. Publiczność nie musiała więc długo czekać, by zacząć tańczyć praktycznie bez ustanku. Setlista zawierała przede wszystkim kawałki z ostatnio wydanego albumu zespołu - decadence, a fani byli z tego faktu całkiem zadowoleni. Elektroniczne wstawki, pojawiające się często w wersjach studyjnych, na scenie zeszły na dalszy plan, pozostawiając miejsce dla wesołego funka. Podczas Majestic Trancer bas Taro brzmiał wspaniale i bez wsparcia VERBALa. Głos Furukawy idealnie pasował do muzyki, zmieniając intonację i tonalność w zależności od rytmu kompozycji. Oprócz śpiewania, muzyk grał także na gitarze i wykonywał riff za riffem, nie zapominając przy tym o podchodzeniu na sam przód sceny podczas swoich rytmicznych solówek.

Członkowie DOPING PANDY dosłownie rozsadzili J.E. Live House, lecz, niestety, ich koncert był bardzo krótki - 45 minut to za mało, by rozgrzać tłum. Pozostaje nam mieć nadzieję, że grupa jeszcze raz zawita do Francji, gdyż zdecydowanie na to zasługuje.



★ die!!die!!color!!!

Występ die!!die!!color!!! był chyba najcięższym czwartkowym koncertem. Muzyka grupy stanowi wybuchową mieszankę hardcore'u, metalu oraz techno, słyszalne są w niej także wpływy j-popu czy Slayera... Możecie się domyślać, że z takim miksem było to najbardziej chaotyczne show ze wszystkich podczas tej edycji Japan Expo. Ciężkie melodie zespołu, w brzmieniu zbliżone do MELT-BANANA, tylko bardziej poukładane, rozniosły J.E. Live House, zmuszając publiczność do gwałtownego skakania w rytm brutalnych i chaotycznych, elektronicznych akordów przez całe 45 minut. Wyobraźcie sobie cyfrowy beat zbliżony do takich, jakie słychać na imprezach rave, gnający z prędkością 120 km/h, dołożone do tego ostre gitarowe riffy i dwa wokale: z jednej strony przenikliwe krzyki Anny, a z drugiej - szalony hardcore Takenaki. I tak właśnie brzmi muzyka die!!die!!color!!!. Członkowie grupy, naprawdę szczęśliwi, że mogli wystąpić na Japan Expo, dali wspaniałe show, które z pewnością pomogło im zwerbować nowych fanów spośród tych, którzy nigdy wcześniej nie słyszeli piosenek tego zespołu.



つづく (ciąg dalszy nastąpi...)
powiązani artyści
komentarze
blog comments powered by Disqus
powiązane wątki

Japan Expo 2010

powiązana galeria
reklamy
  • FLOW - AWESOME Jrock concert!
  • BLOOD - European Tour 2012
  • MAN WITH A MISSION
  • Neo Tokyo
  • Bishi Bishi, by Ankama
  • CLJ Records
  • FLOW