Dazzle Vision to jeden z niewielu rockowych zespołów z wokalistką, a to wydaje się działać tylko na ich korzyść. Ich ostatni album, to the next, zostanie wydany w USA i pomoże w promowaniu zespołu podczas Sakura-Con 2010.
Album zaczyna się utworem tytułowym; ta radosna, szybka piosenka buduje nastrój. Głęboki wokal Maiko brzmi dokładnie tak, jakby mruczała, a po refrenie przechodzi do wysokich tonacji. Jest to metoda, którą zespół wykorzystuje na całej płycie i wychodzi im tylko na plus. Następnym numerem jest VISION - nieco irytujące, brzęczące intro prowadzi słuchacza do mrocznych wokali. Dudniący rytm przechodzi płynnie do tonacyjnie wysokiego refrenu. Piosenka przypomina nieco wcześniejsze utwory post-hardcorowego, amerykańskiego zespołu Flinch - połączenie melodyjnego śpiewu i ostrych krzyków wychodzi razem bardzo dobrze, przez co VISION jest prawdopodobnie najbardziej charakterystycznym kawałkiem na albumie. Nagłe zakończenie podkreśla znaczenie całego utworu.
IN A MOMENT ukazuje nieco odmienną stronę zespołu, podkreśloną śliczną melodią keyboardu. Przez większość piosenki Maiko wydaje się rozmawiać niż śpiewać, co jest nieco drażniące, lecz staje się mniej zauważalne wraz z postępem numeru. Boku ga boku de aru tame ni zwalnia tempo płyty jeszcze bardziej. Po upiornym intro i odgłosach wiejącego wiatru w tle pojawia się głos Maiko, który jest bardziej nosowy i dziecinny. Na dodatek następnym kawałkiem na płycie jest Wonderland, który pozostaje wierny swemu tytułowi i przepełniony jest dziecinną zabawą. Zmodyfikowany cyfrowo wokal oraz gra smyczków dodają piosence delikatności i wykwintności.
Następny utwór, Miss Cinderella, przyspiesza na nowo tempo; zaczyna się niskim, jazzowym rytmem basu i kontynuuje mieszanką jazzu i swingu. Głos Maiko wydaje się początkowo nieco nie pasować do tonacji, lecz szybko łagodnieje, a nawet ukazuje swoją death metalową stronę. Jest to przyjemny, utrzymany w szybkim tempie numer, do którego łatwo się tańczy i skacze. Następnie wszystko ponownie ulega zmianie z nadejściem cold. Jest utrzymana w średnim tempie i pełno w niej przefiltrowanego efektu echa, a sama piosenka jest złowroga i przyprawia o gęsią skórkę, niczym utwór ze ścieżki dźwiękowej horroru. Maiko zawodzi w refrenie, a cały numer jest potężny i nie do odparcia.
Ostatnią piosenką jest Hirui, który zamyka płytę z hukiem. Zaczyna się przefiltrowanym, groźnym growlem, przypominającym nieco brzmienie lynch., a następnie przechodzi do bardziej melodyjnego śpiewu. Piękny refren dodaje piosence płynności, jakości i kończy się, pozostawiając usatysfakcjonowanego słuchacza.
Dazzle Vision jest zespołem, który na pewno imponuje na koncertach, a każda z piosenek na tym albumie na pewno byłaby dobrze przyjęta przez publiczność. Ich muzyka jest pełna dobrej zabawy, energii i pasji, dlatego warto dać im szansę.
Dziękujemy JapanFiles za możliwość napisania tej recenzji. Album można zamówić w USA na tej stronie.
Dazzle Vision - to the next
recenzja - 31.08.2010 02:01
Pracując nad amerykańskim debiutem Dazzle Vision dają nam wgląd w swój świat.









