BENI na Anime Expo - Reportaż z koncertu oraz ze spotkania z fanami

wywiad - 11.08.2010 02:05

BENI odpowiedziała na pytania fanów podczas spotkania zorganizowanego w ramach Anime Expo, a następnego dnia po raz pierwszy wystąpiła w USA.

Dzień przed występem na Anime Expo BENI spotkała się z fanami i odpowiedziała na ich pytania. W celu uniknięcia powtórzeń i nieodpowiednich zapytań, wszystkie pytania skierowane do artystki musiały zyskać aprobatę organizatorów Anime Expo. Wokalistka, będąc dwujęzyczną, odpowiedziała na wszystkie pytania płynnym angielskim. Po krótkim wstępie omawiającym karierę BENI fani ustawili się w kolejce, aby zadać jej pytania.


Kiedy wyruszysz w międzynarodową trasę?

BENI: Bardzo chciałabym w nią wyruszyć. Jest to coś, o czym zawsze marzyłam. Ale tej jesieni odbędę pierwszą trasę po Japonii, a tuż po tym wydam nowy album. Po japońskiej trasie zapewne zagram także w innych krajach Azji, a następnie w USA.

Jak długo mieszkałaś w Ameryce?

BENI: Urodziłam się na Okinawie, a następnie przeniosłam do San Diego, gdy byłam pierwszoklasistką. Spędziłam cały okres szkoły podstawowej w Stanach Zjednoczonych, zanim wróciłam do Japonii.

Jak się czułaś, wracając do Japonii z Ameryki?

BENI: Po powrocie do Japonii czułam się mniej więcej jak typowy gaijin (obcokrajowiec). Nie potrafiłam mówić za dobrze po japońsku. Wiedziałam, jak rozmawiać z mamą. Nauka japońskiego zajęła mi dużo czasu. Nie myślałam tak naprawdę o śpiewaniu w Japonii. Po prostu wiedziałam, że chcę śpiewać. Wkręciłam się w pop, a następnie zaczęłam pisać słowa po japońsku. Skoro byłam wówczas w Japonii, łatwiej było mi najpierw zając się japońską muzyką.

Co zainspirowało cię do zostania piosenkarką?

BENI: Wiele rzeczy mnie inspirowało. Uwielbiam R&B oraz śpiew. Podobało mi się wielu wykonawców. Zaczęłam grać na pianinie w wieku pięciu lat. Pobierałam także nauki śpiewu i tańca w szkole. Po tym zaczęłam śpiewać na scenie i niesamowicie mi się to spodobało. To mnie zainspirowało.

Jak często nadarza ci się okazja odwiedzenia Ameryki?

BENI: Jak tylko mam dłuższą przerwę. Ostatnim razem byłam w Kalifornii jakieś siedem lat temu. Trzy lata temu byłam w Nowym Jorku w celach biznesowych. Podróżuję głównie po Japonii i Azji. Następnym razem, jak będę miała dłuższe wakacje, na pewno przyjadę tu odpocząć.

Śledzę twoją karierę już od jakiegoś czasu. Co twoim zdaniem przyczyniło się do tego, iż osiągnęłaś taki sukces?

BENI: Jako Arashiro BENI robiłam bardzo dużo rzeczy. Śpiewałam, byłam aktorką, występowałam w musicalach i byłam modelką. W sumie próbowałam sił we wszystkim. Chciałam skupić się na muzyce, dlatego też chciałam zmienić image, aby zacząć wszystko od początku. Ale nie zmieniłam swego imienia na nowe; po prostu pozbyłam się nazwiska. To był całkiem spory krok dla mnie i moich fanów oraz wszystkich tych, którzy chcieli posłuchać mojej muzyki. I wydaje mi się, że to właśnie wtedy ludzie zaczęli słuchać BENI dla muzyki, a nie dlatego, że widzieli mnie w telewizji czy filmie.

Czy jest jakiś utwór, który przypomina ci o twoim życiu w Kalifornii?

BENI: California Love.

Stworzyłaś utwór przewodni Call Me Beep Me. Jak do tego doszło?

BENI: Disney poprosił mnie, abym zaśpiewała utwór przewodni do “Kim Possible” i to zrobiłam. Wtedy powiedzieli mi, że wyglądam jak bohaterka filmu, więc wystąpiłam także w teledysku.

Na Wikipedii napisano, że jesteś magistrem politologii…

BENI: Coś im się chyba pomieszało, jestem magistrem socjologii…

To ciekawe. Czy ma to jakiś wpływ na to, jak produkujesz bądź tworzysz muzykę dla swojej publiczności?

BENI: Na pewno nauczyłam się dużo o kulturach i różnicach pomiędzy tą zachodnią i japońską. Czytałam też książki zachodnich pisarzy o muzyce w Japonii. Zapoznałam się z opinią osób spoza przemysłu muzycznego, a będąc wówczas w jego centrum, zaczęłam myśleć o nim w całkiem inny sposób. Było to bardzo dobre doświadczenie.

Do jakiego nurtu twoim zdaniem należysz?

BENI: Myślę, że jestem artystką j-R&B.

Czym różni się japońskie R&B od amerykańskiego?

BENI: Dla mnie japońskie R&B to całkowicie odmienny gatunek. Jest to mieszanka jpopu z melodiami, które moim zdaniem mają bardziej orientalny brzmienie. Miesza się to z utworami R&B, co razem tworzy całkiem inny styl. Łączący to, co najlepsze w obu gatunkach.

Masz w planach jakieś kolejne projekty z innymi artystami?

BENI: Jestem na pewno nimi zainteresowana. Nie planuję w chwili obecnej niczego, ale chciałabym.

Jak opisałabyś różnice pomiędzy amerykańskim i japońskim popem?

BENI: Cóż, Japończycy uwielbiają karaoke. Stąd muzyka musi być koniecznie czymś fajnym do śpiewania na karaoke. Dlatego uważam, iż piosenki jpopowe mają bardziej zapadające w pamięć melodie. Japończycy uwielbiają także teksty, toteż bardzo się na nich skupiają. Wiele dziewcząt sprawdza najpierw słowa w Internecie, a następnie słucha piosenki. Jest to swoista przepustka do muzyki.

Powiedziałaś, że zainteresowałaś się śpiewem przez jpop. Czy odkryłaś coś szczególnego dla siebie? Których wykonawców polubiłaś najbardziej?

BENI: Po powrocie do Japonii, jak byłam w gimnazjum, wykonawcy z Okinawy byli bardzo popularni, choćby Amuro Namie, SPEED czy MAX. Oni wszyscy pochodzili z Okinawy, tak jak ja, dlatego była to dla mnie duża motywacja. Słuchałam wielu ich piosenek, a także Utady Hikaru i dużo jpopu wystylizowanego na R&B.

Jaki wpływ miała na ciebie japońska moda?

BENI: Lubiłam styl kawaii (słodki). Prowadziłam program telewizyjny "Tokio Kawaii" w NHK. Przedstawiliśmy dużo rzeczy na antenie, choćby styl kira kira (błyszczący) - gdzie zakładasz dużo błyszczących się elementów na ubrania, które nosisz. Ja lubię wiele rzeczy, różne w zależności od mojego nastroju. Na scenie preferuję mieć na sobie coś bardziej ostrego, lecz także kawaii, słodkiego i błyszczącego.

Jak zmieniło się twoje życie, odkąd stałaś się popularna w Japonii?

BENI: W sumie nic się nie zmienia. Mój poprzedni album znalazł się na pierwszych pozycjach list. Ale nic się nie zmieniło. Może wam się wydawać, że coś ulega zmianie, ale to nie tak. Ja jestem zawsze taka sama. Nie lubię chować się za maskami i dużymi okularami przeciwsłonecznymi. Jeśli podchodzi do mnie fan, odpowiem mu "cześć".

Napisałaś jakieś piosenki po angielsku? Jeśli nie, czy planujesz to zrobić?

BENI: Napisałam kilka piosenek po angielsku. Ale większość jest po japońsku. Mam nadzieję, iż pewnego dnia wydam cały album po angielsku, który będę mogła podarować moim fanom z zagranicy. A potem może ruszę w trasę.

Jaki masz wpływ na japońską modę?

BENI: Wiele dziewcząt chce wiedzieć, co noszę na co dzień, bardziej niż to, co mam na scenie czy prezentuję w telewizji. Dlatego mam swój blog na Ameblo. Prezentuję codzienną modę i piszę o moich ubiorach. Wydaje mi się, że moje fanki idą do sklepów i je kupują.

Jaki jest twój ulubiony kolor i owoc?

BENI: Moim ulubionym kolorem jest fiolet, a owocem mango.

Jaka jest twoja strona internetowa? Czy jest dostępna w wersji angielskiej?

BENI: Angielska strona? Nie ma jej jeszcze - wiem, powinnam się za nią wziąć. Jeśli się pojawi, będę wszystko na niej tłumaczyć. Nie ma w mojej ekipie nikogo, kto mówi po angielsku. Ale się postaram. Adres mojej strony to: benibenibeni.com... beni.com było już zajęte.

Czy są osoby, które mają na ciebie szczególny wpływ? Na przykład inni wykonawcy?

BENI: Nikt i wiele osób. Zwłaszcza podczas koncertów. Uwielbiam chodzić na koncerty i kupuję dużo koncertowych DVD. Uwielbiam oglądać występy innych. Oglądam dużo artystów pop, dance czy R&B. Inspirują mnie. Wracam do domu po koncertach i rozmyślam o nich.

Robiłaś tu zakupy?

BENI: Byłam na zakupach zaraz po przybyciu. Nie spałam w samolocie i byłam bardzo zmęczona. Ale rzuciłam wszystko w hotelu i poszłam. Byłam w kilku sklepach na Melrose. Byłam w Hollywood, na Rodeo Drive, w kilku miejscach.

Co skłoniło cię do obcięcia włosów tak krótko?

BENI: Każdy zawsze pyta, czy przechodziłam jakiś trudny okres, ale to nie to. Po prostu bawiłam się jedną z tych aplikacji na iphone’a. Wtedy skróciłam sobie włosy i wyglądało to dobrze, więc postanowiłam to faktycznie zrobić.

Pamiętam, że pojawiłaś się w musicalu. Czy chciałabyś spróbować jeszcze czegoś takiego w przyszłości?

BENI: Bardzo podobał mi się występ w musicalu. Dobrze się bawiłam. Jestem artystką solową, dlatego zawsze jestem sama na scenie. Jestem sama jako artystka, a w musicalu musisz pracować z zespołem. Jeśli nadarzyłaby się szansa, chciałabym to powtórzyć.


Ostatnio popularność BENI szybko wzrastała, zwłaszcza odkąd jej ostatni album Lovebox osiągnął szczyt list Oriconu tuż po wydaniu w czerwcu 2010 roku. Miesiąc później artystka zadebiutowała w USA, występując trzeciego lipca jako gość honorowy na Anime Expo. Na konwencie pojawiło się wielu fanów wokalistki i innych gości, aby zobaczyć jej występ w Nokia Theater w Los Angeles. Jest to wielka sala koncertowa z dwoma ekranami po obu stronach sceny. Niestety, z okazji koncertu artystki sala wypełniła się tylko do połowy. Lecz to nie przeszkadzało ani BENI, ani fanom, którzy przywitali ją ciepło i z wielkim podekscytowaniem czekali na występ.

BENI pojawiła się na scenie nieco później niż przewidywano; przywitała fanów po angielsku i rozpoczęła występ piosenką Kiss Kiss Kiss. Poza wokalistką w tyle sceny znajdował się także DJ, a artystce towarzyszyły dwie tancerki. Jak na ikonę mody przystało, BENI miała na sobie bardzo modną sukienkę i rękawiczki, i tańczyła na scenie, przemieszczając się przez większość czasu z jednej strony na drugą. Kontrastowało to nieco z jej tancerkami, które miały na sobie wygodne czarne ubrania i tańczyły, poruszając całym ciałem. Najdziwniejsze było to, iż ten kontrast bardziej uwidoczniał BENI.

Nadszedł czas na krótkie MC. BENI powiedziała, iż jest nieco zdenerwowana tym występem, gdyż jest to jej pierwszy koncert w USA. Następnie zaczęła mówić o piosence Kiss Kiss Kiss, pierwszym utworze sygnowanym imieniem BENI. Po tym wokalistka przedstawiła następny utwór, Mou ni to. Ten wolniejszy numer ukazał jej głos w pełnej krasie z towarzyszącą jej prostotą melodii, wystroju sceny oraz ruchów.

Następne MC było raczej krótkie; piosenkarka mówiła o nowym albumie Lovebox, który właśnie ukazał się w Japonii i szybko uplasował się w czołówce listy. Następnie artystka przedstawiła dwie nowe piosenki, które były wcześniej wydane na singlach.

Kolejnym utworem okazał się Gimi gimi♥, taneczny numer, w takt którego BENI bardziej się ruszała. Jako że był to bardziej zanany kawałek, fani wokalistki zaczęli tańczyć do jego melodii. Atmosfera zaczęła się rozluźniać, a BENI wyraźnie się rozluźniła, gdy zobaczyła, jak publiczność się bawi. Ostatnim utworem był Yura yura, kolejny chwytliwy taneczny kawałek. Energia tego numeru doprowadziła wszystkich do wrzenia, a BENI dawała z siebie wszystko na scenie. Gdyby zagrano jeszcze kilka piosenek, koncert byłby niewątpliwym sukcesem. Niestety, BENI miała ograniczony czas, a jej zagraniczni fani muszą poczekać do kolejnego występu wokalistki.


JaME pragnie podziękować BENI oraz Anime Expo za możliwość napisania tego artykułu.
powiązane wydawnictwa
powiązani artyści
powiązane koncerty i wydarzenia
BENI 03/07

BENI
Los Angeles, CA - United States of America
NOKIA Theatre L.A. LIVE
komentarze
blog comments powered by Disqus
powiązane wątki

Anime Expo 2010

powiązana galeria
BLOOD - European Tour 2012
reklamy
  • BLOOD - European Tour 2012
  • FLOW
  • CLJ Records
  • FLOW - AWESOME Jrock concert!
  • MAN WITH A MISSION
  • Neo Tokyo
  • Bishi Bishi, by Ankama