Biorąc po uwagę pracowity, przepełniony występami 2008 rok, 26 marca Jully nareszcie podarowali fanom to, na co wszyscy wtedy czekaliśmy: nowe wydawnictwo. Płyta nosiła tytuł Matsu hito/Chitta aza, a swym brzmieniem przypomina początki zespołu, lecz pojawia się na niej także utwór z nowym podejściem.
Singiel rozpoczyna się piosenką Matsu hito, gdzie wita nas unikalny głos Shinichirou przy akompaniamencie lekkich gitarowych rifów, a następnie Tsuyoshi wygrywa rytm na perkusji. Piosenka jest szybka, lecz nie za szybka, i bardzo przyjemna, oferując słuchaczom charakterystyczny element zabawy obecny w całej twórczości zespołu. Gitarowe granie Ryoty włącza się do muzyki w połowie utworu, a następnie zwraca na siebie całą uwagę szybko odegranym solo.
Chitta aza jest po prostu najlepszym numerem na krążku. Rozpoczyna się wolno gitarowym graniem Ryoty, a gdy włącza się Shinichirou, piosenka nabiera innego tempa; Tsuyoshi gra szybko, a Ryota delikatnie uderza w struny swej gitary. Mimo że te dwa dźwięki są w stosunku do siebie całkowitymi przeciwieństwami, uzupełniają się wzajemnie, zwłaszcza w momencie, gdy dołącza się bas Yujira. W refrenie perkusja zwalnia tylko odrobinę i wybrzmiewają cymbałki. Gitarowe solo w tym numerze nie jest tak imponujące, jak w pierwszym kawałku, lecz wprowadza inny dźwięk do obecnej mieszanki melodii.
Matsu hito/Chitta aza jest ucztą dla zmysłów. Piosenki nie są ani za szybkie, ani za wolne; maja po prostu idealne tempa. Zespół prezentuje swój unikalny talent, który stawia go daleko od "typowych" zespołów visual kei, a ten singiel jest idealnym na to dowodem.
Jully - Matsu hito/Chitta aza
recenzja - 06.08.2010 14:01
Długo wyczekiwany singiel wyjątkowego zespołu.










