Przechodząc do kolejnego etapu swojej kariery MIYAVI wydał minialbum zawierający nowe wersje siedmiu poprzednich piosenek, wykonane wraz z KAVKI BOYZ, z którym współpracował już około rok. Mimo że niektórzy fani mogą mylić ich z zespołem wspierającym, w gruncie rzeczy są oni z MIYAVIm jedną grupą. Tak samo, jak na poprzednim wydawnictwie - Sakihokoru hana no you ni - Kabuki danshi - artysta łączy brzmienie akustycznej gitary z turntablizmem, dając swojej publiczności przedsmak tego, jak wyobraża sobie przyszłość, w postaci nowych wersji starych piosenek.
Dwa pierwsze kawałki na 7SAMURAI - We're KAVKI BOIZ to Selfish love - aishitekure, aishiterukara-, wydane pierwotnie na Miyaviuta w 2006 roku, oraz Shouri no V-ROCK!!, które ukazało się na Freedom Fighters w 2005. Nowe wersje są o wiele wolniejsze, lecz powielają ten sam rytmiczny schemat, co oryginały. Nawet jeśli dźwięk jest wyjątkowy sam w sobie, biorąc pod uwagę mieszaninę instrumentów, powtarzające się gitarowe akordy i beaty z gramofonu czynią te utwory nieco monotonnymi.
Chociaż wyżej opisane piosenki nie spełniają oczekiwań, album zmienia się na lepsze wraz z kolejnymi dwiema kompozycjami pochodzącymi z Miyavizm z 2005 roku. Główną rolę w ROCK'N'ROLL IS "NOT"DEAD odgrywa gramofon, utwór jest bardzo chwytliwy i posiada ironiczną, hip-hopową nutkę. Zanim słuchacze się zorientują, będą już poruszać ciałem w rytm muzyki. Tak jak poprzednik, Ame ni utaeba ~pichi-pichi chappu-chappu ran-ran blues~ posiada tę samą moc, lecz to akustyczne solo, pojawiające się nieco za półmetkiem, nadaje piosence hiszpańskiego, jazzowego klimatu. Ku zaskoczeniu słuchaczy MIYAVI nagle, pod koniec utworu, śpiewa z głębi serca, czyniąc kompozycję jedną z najbardziej poruszających na albumie. Fani artysty z pewnością docenią jego wokalny występ.
Prawdopodobnie najmocniejszą piosenką na całym albumie jest Kimi ni negai wo, którego poprzednia wersja ukazała się na tak samo zatytułowanym singlu w 2006 roku. Jak i w oryginale znajdziemy tu marzycielski, fantastyczny nastrój wciągający słuchaczy do zupełnie nowego, innego świata. Niekoniecznie jest to wersja akustyczna, ani też nie jest ona wypełniona beatami z gramofonu, kompozycja jest po prostu zremasterowana. Gra gitary jest chwytliwa, a głos MIYAVIego bardzo słodki. Nie brzmi on przesadnie szorstko czy wysoko, tylko gładko. Przez większą część utworu MIYAVI trzyma słuchaczy na dystans, pozwalając na zbudowanie emocji, gdy muzyka płynie w miękkim, aksamitnym tempie. Dopiero pod koniec, kiedy gitara i głos artysty stają się mocniejsze, fani dostają to, czego potrzebowali.
Ku zaskoczeniu większości wielbicieli muzyka, cofnął się on w czasie i wybrał Girls, be ambitious, pochodzącą z gagaku (2002)! Ze wszystkich zremiksowanych na tym albumie piosenek ta różni się od oryginału najbardziej. Posiada ciągle to samo tempo, ale szybka gra na perkusji i gwałtowna gitara są zastąpione akustycznym jazzem zbliżonym do hip-hopu. Ostatni utwór, Ashita, genki ni naare, pierwotnie wydany w 2004 roku, nie odbiega znacząco od oryginalnej wersji. Jest nadal tą samą pogodną i radosną piosenką, co kilka lat temu.
Album ten będzie bardzo interesujący i unikatowy dla tych, którzy od dawna są fanami MIYAVIego. Pozwala dostrzec, jak bardzo ten solowy artysta dojrzał i urozmaicił swoją muzykę, nie dając się zaszufladkować do żadnego z gatunków muzycznych.
MIYAVI - 7 SAMURAI SESSIONS - We're KAVKI BOIZ-
recenzja - 28.08.2010 14:01
Remiksowanie i rearanżacja przeszłości.











