Utada Hikaru - Prisoner of Love
Prisoner of Love ukazuje słuchaczowi melancholijną stronę miłości.
Prisoner of Love był idealnym wyborem dla “Last Friends”, gdyż słowa utworu poruszają pięć tematów, o których była mowa w tymże serialu: miłość, wolność, męka, samotność i sprzeczności.
Pierwsza piosenka na Prisoner of Love to oryginalna wersja utworu, która została wykorzystana w wyżej wspomnianym serialu. Ma bardzo jazzowy, popowy klimat, lecz sączy się z niej smutek, który wprowadza śpiew Hikaru oraz towarzysząca jej orkiestra. Jednym z najbardziej widocznych elementów piosenki jest ciężkie dzwonienie, które wybrzmiewa z oddali w całym utworze. Można sobie łatwo wyobrazić Hikaru próbującą uciec, lecz drzwi zamykają się przed nią za każdym razem, gdy do nich dobiegnie. Wraz z tym dźwiękiem pojawia się także rytm, który wspomaga główną oś piosenki i brzmi podobnie do bicia serca. Oba te elementy dźwiękowe są nieobecne w cichszej wersji piosenki, co tylko dodaje pierwszej wersji niepowtarzalności.
Podobnie do wszystkich innych piosenek, każda zwrotka w Prisoner of Love jest pięknie zaśpiewana i szczyci się szeroką gamą wokalnych umiejętności wokalistki. Refren jest pełen smutku, a wiadomość jasna nawet dla tych, którzy nie rozumieją słów.
Wersja karaoke Prisoner of Love jest mocniejsza niż wersja z wokalem, gdyż pozwala wyobraźni poszybować po utworze. Słuchacze mogą skupić się na delikatnych smyczkach oraz spokojnych słowach w tle, w całości delektując się wysiłkiem włożonym w stworzenie tego numeru.
Prisoner of Love – Quiet Version- jest balladą graną na fortepianie, która została wykorzystana w kulminacyjnych momentach serialu. Piosenka polega na głosie Hikaru, prowadzonym jedynie przez fortepian aż do refrenu, gdzie dołączają smyczki. Po refrenie będą one towarzyszyć głównemu instrumentowi aż do końca, lecz będą bardziej wyciszone, niczym chórki wspomagające.
Wersja karaoke wyżej wspomnianej piosenki zabiera dużą część emocji, która pojawia się w innych wersjach. Brakuje w niej nie tylko wokali, lecz także mocnego bębnienia perkusji. I, mimo że piosenka wciąż utrzymuje pewien poziom melancholii w swej delikatnej kompozycji, nawet z chórkami w tle nie dorasta do pięt poprzedniczkom.
Utada Hikaru przerosła samą siebie tym wyśmienitym singlem, będącym świetnym przykładem jej ciężkiej pracy. Jest to singiel, którego nie można przegapić, a fani mogą spać spokojnie pewni, że jej następne wydawnictwa będą równie dobre.









