Koda Kumi - Love & Honey

recenzja - 16.04.2010 02:01

Love&Honey to muzyczna rozkosz.

Jedenasty maksisingiel w karierze Kody Kumi, Love&Honey, trafił na czwarte miejsce listy Oriconu już kilka dni po tym, jak ukazał się na rynku w maju 2004 roku. Na krążku znalazły się dwie piosenki i ich wersje instrumentalne; jest to pierwsze wydawnictwo zaliczane do jej ery „sexy”.

Fanom „Cutie Honey”, na pewno przypadnie do gustu ekscytujący pierwszy utwór na Love&Honey, który został użyty jako temat przewodni do popularnego telewizyjnego show. Tak sławna piosenka nie może być zła, lecz w tej wersji bardzo dobrze zagrana melodia mocno kontrastuje ze śpiewem Kody, który wydaje się być trochę dziwny i nadaje kawałkowi wrażenie niepotrzebnego pośpiechu. Jednak wokale nadrabiają za ten brak, gdyż głos Kumi brzmi bardzo dobrze, ożywiając Cutie Honey; słuchacze mogą z łatwością wyobrazić sobie główną bohaterkę. Pomimo niedociągnięć, Cutie Honey jest pełna energii od samego początku do końca i na pewno spodoba się niejednemu słuchaczowi.

Drugi utwór Kody, The theme of Sister Jill, jest balladą, która pozwala odetchnąć i zrelaksować się. Utwór, który nie ma głównego szkieletu melodii i trwa zaledwie minutę i dwanaście sekund, jest anielską piosenką z delikatnym żeńskim chórkiem oraz kojącymi słowami.. Piosenka zawiera tylko trzy strofy w całości po angielsku, lecz słowa są bardzo mocne. Nagłe zakończenie tak ładnego otworu okrada go z tego, czym mógłby się stać.

Yogiri no Honey kontynuuje jazzowy trend r’n’b, początek wyróżnia się pstrykaniem palców i migotaniem, podczas gdy w tle rozbrzmiewają chórki śpiewające „sweet sweet honey” - wprowadzają one do pierwszej zwrotki. Piosenka prowadzona jest przez głęboki dźwięk pianina i regularne pstrykanie pojawiające się co dwie sekundy; jest to bardzo wolny kawałek, lecz można się delektować jego wyjątkowym brzmieniem. Głos Kody błyszczy i sprawia wrażenie jak z kolędy, co tylko działa na korzyść utworu, który zapada w pamięć najbardziej z całego repertuaru tego krążka.

Najdłuższy utwór na tym singlu, Into Your Heart, ma na początku mocne brzmienie lat 80-tych, co zawdzięcza chórkom w tle i klawiszowej kompozycji, lecz zmienia się gdy Koda zaczyna śpiewać. Wokalistka dodaje odrobinę pazura grze zespołu swym chwytliwym głosem i jazzowym dodatkom w aranżacji. Ciężko jest oprzeć się pokusie tańczenia do Into Your Heart, a dzieje się tak ze względu na wspaniałe instrumentalne solo i chórki w tle. Utwór wznosi się i opada, zaskakuje i zabiera w szaloną podróż zanim szybko się ulotni; na pewno zadowoli niejednego słuchacza.

Wersja karaoke Cutie Honey jest kopią pierwszego utworu, z charakterystycznym szybkim elektronicznym rytmem. Lecz dodatkowe wokale brzmią jakby zostały wzięte z gry akcji i bez akompaniamentu Kody nie brzmi to razem za dobrze.

Instrumentalna wersja Into Your Heart jest o wiele przyjemniejsza niż ta Cutey Honey, lecz brak słów sprawia, że wyraźnie czegoś w niej brakuje, gdy utwór kieruje się ku refrenowi, a następnie gwałtownie opada. W przeciwieństwie do innych utworów karaoke, nie ma w nim chórków w tle, przez co tej dobrej piosence brakuje oryginalnej magii.

Koda Kumi nie spoczywa na laurach w Love&Honey. Jest to singiel pełen poufałości i niespodzianek, który wart jest każdej swej minuty i zasługuje na odrobinę uwagi.
powiązane wydawnictwa
powiązani artyści
komentarze
blog comments powered by Disqus
powiązane wątki

Muzyka na walentynki

MAN WITH A MISSION
reklamy
  • Bishi Bishi, by Ankama
  • FLOW
  • Neo Tokyo
  • MAN WITH A MISSION
  • FLOW - AWESOME Jrock concert!
  • BLOOD - European Tour 2012
  • CLJ Records