Zy 50: Ruki (the GazettE)
Ten kinds of jokes, suspicious secret

Dobrze mieć cię w pięćdziesiątym wydaniu "Zy.". Pamiętam, że gdy po raz pierwszy się u nas pojawiłeś, trafiłeś prosto na okładkę! (Nr 27)
Ruki: To było wtedy, gdy wydawaliśmy NIL. Pamiętam! (śmiech)
W tym czasie występowaliście już w wielkich salach i jako zespół nieźle gnaliście do przodu, ale droga, jaką obraliście, była bardzo intensywna.
Ruki: Taak, od płyty NIL minęły już około cztery lata. Słysząc tę nazwę wymawianą na głos, wydaje się, że było to tak dawno. (śmiech) Nie żebyśmy wydali tak wiele albumów. To było zaledwie dwa albumy temu, dlatego nie powinienem tak się czuć, ale mam wrażenie, że czas strasznie szybko mija. Sądzę, że aktywność naszego zespołu również utrzymuje wzrostowe tempo.
Czy od początku zamierzaliście poświęcić swój czas na wydawanie albumów?
Ruki: Nie, mieliśmy długą trasę (‘07-‘08). Po niej wydaliśmy Guren, a następnie LEECH… Potem zaczęliśmy produkcję albumu, ale wypuściliśmy singiel DISTRESS AND COMA, który początkowo miał być stroną b na LEECH, więc wydanie albumu zajęło nam trochę więcej czasu.
Cóż, dzięki temu album był niezwykle kompletny. W tym roku bez żadnych problemów wydaliście DIM i udaliście się w trasę… Jednak osobiście uważam, że w 2009 roku graliście niewiele tras. (śmiech)
Ruki: Też tak sądzę. Wcześniej mówiliśmy, że w 2009 nie zorganizujemy wielu tras. Chcieliśmy tworzyć piosenki, ale… w końcu nie zrobiliśmy ich zbyt dużo. (śmiech)
Nie? Co za strata. (śmiech)
Ruki: Nie chciałem przez to powiedzieć, że się obijaliśmy. (uśmiech) Byliśmy dosyć zajęci. W każdym razie, mieliśmy ostatnio więcej czasu, więc dobrze jest móc pomyśleć.
Więc skoro macie teraz czas, powiedz, co zamierzacie!
Reszta artykułu znajduje się w 50 numerze "Zy".
© 2009 Zy.connection Inc. All Rights Reserved.


































































































