Problem z recenzowaniem muzyki D'espairsRay tkwi w tym, że pochłania cię ona całkowicie; ubranie wszystkiego w słowa i opisanie czegoś takiego graniczy z niemożliwością. To zespół, który bez przerwy porywa zmysły swą delikatną siłą i prowadzi nieszczęsnego słuchacza w zapomnienie. KAMIKAZE nie należy do wyjątków. Singiel zaczyna się z dokładnie taka samą prędkością, z jaką zakończył się Brilliant i pcha troszkę mocniej ku krawędzi.
KAMIKAZE zaczyna się głośnym wstępem, potem następuje aranżacja dźwięków, już nie tak delikatnie zabierająca słuchacza daleko od miejsca, w którym się znajduje. Gitara o nieco wysokich tonacjach, za którą podąża cała reszta dźwięków, praktycznie sama wyśpiewuje ten utwór. Na początku bas i perkusja są prawie nieuchwytne, ale to właśnie one następnie tworzą puls, który staje się głośniejszy i mocniejszy. Instrumentalne solo podczas punktu kulminacyjnego zyskuje na uroku dzięki genialnej gitarze, po której tańczą palce Karyu. Choć Hizumi odbija wersy niczym echo i wraz z gitarzystą stają się dominującym dźwiękiem tego utworu, rytmiczny puls stworzony przez Zero i Tsukasę nadaje temu kawałkowi charakterystyczne brzmienie przypominające bicie serca. I choć jest ono bardzo delikatne, bez wątpienia zasługuje na uwagę. KAMIKAZE jest subtelną rockandrollową pięknością, uczuciem jednoczesnego spadania i latania oraz ciszą przed burzą, która następuje w Scissors.
Drugi utwór jest jednym z tych rodzynków skomponowanych przez Tsukasę, do grona których zalicza się kawałki od hardkorowych do poetyckich, a Scissors jest gdzieś pomiędzy nimi. Połączenie rocka i elektronicznych dźwięków w tym utworze podąża po ścieżce wyznaczonej przez pierwszą piosenkę, ale doprowadza do bardziej żywiołowej kulminacji. Mocno zdeformowana gitara i elektroniczna baza są najbardziej dominującymi dźwiękami tego utworu, stwarzającymi idealne tło dla niespokojnego głosu Hizumiego. Ci z was, którzy tęsknili za jego ostrzejszym stylem śpiewania, powinni być usatysfakcjonowani krzykliwymi słowami, które przywołują na myśl prawdziwy koszmar. Choć Scissors nie jest aż tak skomplikowanym muzycznie utworem jak KAMIKAZE, ma swą własną siłę, która leży w przerażającej i rozdzierającej serce kompozycji.
Jest tylko jedna zła rzecz w tym singlu – ciągle ma się niedosyt hałasu. Lecz, tak czy siak, dobra muzyka to dobra muzyka, a takiej D’espairsRay nigdy nie przestaną nam serwować.
KAMIKAZE zostało wydane w edycji regularnej i limitowanej. Ta pierwsza ma bonus w postaci koncertowego nagrania Briliant, które zostało zarejestrowane podczas występu na żywo 30 grudnia 2007 roku. Edycja limitowana zawiera dodatkową płytę DVD, na której znalazł się materiał filmowy: pięć utworów z występu na trasie Rockstar Taste of Chaos Tour w Long Beach Arena, który odbył się na początku 2008 roku. Oba dodatki są fantastyczne, gdyż D’espairsRay to zespół znany jako pierwszorzędna grupa koncertowa, co zostało podkreślone w obydwu dodatkach.
D'espairsRay - KAMIKAZE
recenzja - 14.03.2010 01:01
Nowy singiel D'espairsRay porwie cię ze sobą.










