GLAY - 100 man kai no kiss

recenzja - 30.01.2010 01:01

Jedna stosunkowo nudna piosenka, za to druga - pełna pasji.

W 2007 roku na sklepowe półki trafiło kilka wydawnictw GLAYa. Jednym z nich był singiel 100 Man Kai no Kiss. Tytuł ten tłumaczy się jako "milion pocałunków”, tak więc z powodzeniem można spodziewać się ballady i właśnie lekka rockowa ballada z popowymi naleciałościami jest tym, co otrzymujemy.

Utwór łagodnie zaczynają gitara i fortepian towarzyszące lirycznie śpiewającemu Teru. Jeżeli chodzi o muzyczne umiejętności, wszystko jest tu zrobione dobrze. Zwraca uwagę ciekawe wykorzystanie gitary akustycznej i solidne gitarowe solo w dalszej części piosenki. Pomimo kilku momentów, gdzie głos wokalisty brzmi trochę płasko, jest to solidny kawałek. Niestety, brzmi dosyć nudno i ogranie.

Piosenka numer dwa, LONE WOLF, jest znacznie bardziej interesująca. Perkusyjny rytm brzmi bardzo znajomo i wydaje się, że ten podobny beat jest bardzo często wykorzystywany przez visualowe zespoły. Głos Teru dużo bardziej pasuje do utworu i nie wkłada on w śpiewanie tyle wysiłku co przy 100 Man Kai no Kiss. Ten przyjemny, skłaniający do tańca kawałek przypomina nieco wcześniejszy singiel GLAYa, wyśmienity Survival. Wydaje się, że zespół także czerpie z tej piosenki dużo więcej radości i można ponownie poczuć pasję w głosie Teru. Trochę dziwnie brzmiące gitarowe solo w środku utworu niemal natychmiast wynagradza wspaniały popis Hisashiego. Ogólnie rzecz biorąc, Lone Wolf to świetny i uzależniający rockowy kawałek.

Podsumowując – jedna piosenka pełna pasji, druga nudna. Zdecydowanie polecam Lone Wolf, ale to jednak wstyd, że GLAY wydał 100 Man Kai no Kiss jako singiel.
powiązane wydawnictwa
powiązani artyści
komentarze
blog comments powered by Disqus
powiązane wątki

Muzyka na walentynki

CLJ Records
reklamy
  • Bishi Bishi, by Ankama
  • Neo Tokyo
  • FLOW - AWESOME Jrock concert!
  • CLJ Records
  • BLOOD - European Tour 2012
  • FLOW
  • MAN WITH A MISSION