Dir en grey - GLASS SKIN

recenzja - 07.01.2010 01:01

Z solidnymi korzeniami w przeszłości wyruszają, by zdominować przyszłość - porywający singiel nigdy nie odpoczywającego Dir en greya.

Po przeczekaniu jedenastu ciężkich miesięcy bez nowości, GLASS SKIN, najnowsze wydawnictwo Dir en greya, był niczym odświeżenie dla fanów. Nadchodzi, by ukazać nową erę grupy, nieustającej w odkrywaniu siebie. Przynosząc posmak przeszłości, ale dźwigając brzemię nieokreślonej przyszłości, zespół tworzy coś, co raz jeszcze przewyższa oczekiwania wszystkich.

Tytułowy utwór, GLASS SKIN, rozpoczyna się uczuciowo, zachęcając słuchacza zdecydowanym fortepianem i równym mruczeniem. Podążając za wstępem, delikatna, ale intensywna atmosfera obejmuje całą piosenkę. Niepokojące gitary są należycie czyste, brzęcząca perkusja i melancholijny bas - charakterystyczne, ale nie narzucające się, a melodyjny głos Kyo wznosi się na nowe wokalne poziomy. Melodia pozostaje prosta jak na piosenkę Dir en greya, zawiera jednak bezbłędny podkład: przejścia są zdominowane przez szeptane modlitwy i przenikliwe gitarowe solo Kaoru. Refren - całkiem chwytliwy - powtarzany kilka razy, brzmi świeżo i dosadnie, nie rozpraszając niczym nowym. Trudno nie zacząć podśpiewywać niepokojącego, szczerego tekstu. GLASS SKIN jest przyjemną niespodzianką i czymś odmiennym od typowej ponurości zespołu.

Pierwotnie undecided, wydany w 2002 roku na kisou, brzmiał dokładnie tak, jak sugerował tytuł - mgliście i bez smaku. W tym czasie akustyk Die'a stanowczo się umocnił i uzupełnił wybitnie emocjonujący występ Kyo. Bez żadnego nadzwyczajnego fazowania, by usunąć style wymagające uwagi słuchaczy, wersja undecided z 2008 roku jest solidną balladą, czymś, z czym Dir en grey zmagało się ostatnim czasie.

Drugim ze strony B i ostatnim z regularnej edycji singla utworem jest AGITATED SCREAMS OF MAGGOTS -UNPLUGGED-, będący zdecydowanie mało przystępnym, szczególnie dla typowego, przypadkowego słuchacza tego rockowego kwintetu. Niektórzy mogą go określić jako nieuporządkowany, brutalny hałas, zdominowany przez dręczące piano i niezwykle staranne, cyfrowo zmodyfikowane krzyki. Osoby obeznane z wcześniejszymi pracami Diamandy Galas lub innymi mrocznymi, awangardowymi artystami, uznają go za akceptowalny, lecz reszta podejdzie do niego ze sceptycyzmem. Jedyną pewną konkluzją jest to, że ten niespodziewany powrót do ASOM udowadnia szczere zainteresowanie Dir en greya nowymi kierunkami w muzyce.

Ostatni utwór, dostępny wyłącznie na limitowanej edycji, to koncertowe wykonanie RYOUJOKU NO AME, którym zespół wraca w końcu na oczekiwany grunt. Bezsprzecznie jest to jedna z najbardziej udanych wersji live kiedykolwiek zawartych na ich płytach. Drżące gitary i czysty bas Toshiyi niezrozumiale, pozornie bez wysiłku lśnią, podczas gdy Kyo wyraża siebie poprzez swoje różnorodne, ulubione rodzaje śpiewu - growl, wrzaski, skandowanie i falset - osiągając w nich całkowity sukces, nie tak jak na poprzednich nagraniach koncertowych.

GLASS SKIN jest singlem, który może wybronić swoją pozycję pomiędzy bogatą i zróżnicowaną dyskografią Dir en greya. Bez tajemniczości DOZING GREEN czy hardcorowych wpływów z singli THE MARROW OF A BONE, jest poniekąd reminiscencją ich starszej, bardziej zmiennej j-rockowej przeszłości. Przede wszystkim jest to świeży, wielopoziomowy singiel, który sprawia, że nadchodząca premiera albumu UROBOROS stała się bardziej kusząca.
powiązane wydawnictwa
powiązani artyści
komentarze
blog comments powered by Disqus
reklamy
  • Bishi Bishi, by Ankama
  • Neo Tokyo
  • FLOW
  • BLOOD - European Tour 2012
  • MAN WITH A MISSION
  • CLJ Records
  • FLOW - AWESOME Jrock concert!