GULLET - mad bless you
Na jednej płycie GULLET prezentuje całe spektrum swojego talentu.
Pierwsza piosenka, Alice, zaczyna się dysonansami i chaotycznymi dźwiękami gitar, po wejściu silnego, melodyjnego wokalu Ryo staje się tylko nieco bardziej harmonijna. Przez cały utwór mroczne, dysonansowe dźwięki kontrastują i przeplatają się z delikatniejszą, bardziej stabilną melodią. Czasem ostra i głośna, nagle cichnie w łagodnym, balladowym przejściu. Daje się to zauważyć głównie w przypadku gitar, ale także w wokalu, niekiedy intensywnym i chropowatym, a potem nagle cichym i delikatnym. Tekst, opowiadający o przemocy i groteskowym morderstwie, ale równocześnie także o czułej miłości i trosce, dobrze pasuje do muzyki. Nagłe zmiany skali oraz kontrasty, zarówno w melodii, jak i w tekście, tworzą atmosferę niepewności, co tylko zostawia miejsce na więcej stabilności wraz z miękkim końcem piosenki.
Instance ma zupełnie inne brzmienie. Jest bardziej intensywnym, żywszym utworem z pełną energii, rytmiczną perkusją. Także zaczyna się lekko chaotycznymi i ciężkimi dźwiękami, które potem stają się bardziej melodyjne, nie tracąc nic ze swojej ciężkości. W pewnym momencie pierwszej zwrotki wokal brzmi bardziej głucho i jest zniekształcony w wyniku zastosowania efektów dźwiękowych, ale później Ryo może zademonstrować siłę swojego pięknego głosu bez żadnych przeszkód.
Trzecia piosenka wyróżnia się na tle większości utworów zespołu. Deracine, autorstwa basisty Yukino, jest swego rodzaju balladą, napisaną prawie wyłącznie w skali durowej. Mimo to nie brzmi za bardzo optymistycznie, a oddaje uczucie kruchego smutku, podkreślone dodatkowo przez tekst. Jest to najbardziej harmonijny i melodyjny kawałek na tym wydawnictwie, a głos Ryo, zachwycająco łagodny i pełny delikatności i emocji, czasami osiąga zaskakujące, ale przyjemne, wysokie rejestry. Deracine jest jednym z najbardziej wzruszających utworów w twórczości GULLET.
Tempo zmienia się w następnej piosence, Hakuri, najwolniejszej i najlżejszej na tym maksisinglu. Zaczyna się wyraźną linią basu i delikatnym wokalem, który później potężnieje i przez cały utwór oscyluje pomiędzy intensywnością i chropowatością a szeptem. Brzmienie gitary jest bardzo czyste, a w środku kawałka mamy możliwość posłuchania imponującego, długiego gitarowego solo. Hakuri może i nie wyróżnia się bardzo na tym wydawnictwie, ale stanowi solidny przykład stylu Nagoya kei.
Można się kłócić, że mad bless you brakuje trochę spójności, jako że wszystkie piosenki utrzymane są w trochę odmiennym stylu, ale stanowi on dobrą demonstrację umiejętności każdego członka zespołu i talentu zespołu jako całości. Każdy utwór z osobna jest wspaniałym dziełem sztuki, zdolnym przekazywać całą gamę silnych emocji.





















