Zy 47: An Cafe
glad summer

Koncert w Tokyo Big Site wypełniały różnego rodzaju rozrywki, bardzo dobrze podsumowuje on okres, w którym świętowaliście swoje 5-lecie!!
Teruki: Według mnie ta sala była troszkę za duża... Trudno było się zrelaksować.
Czuliście się spięci podczas koncertu?
Teruki: Tak i dla mnie to był pierwszy taki przypadek. Zazwyczaj potrafię się wyluzować pod koniec koncertu, ale tym razem denerwowałem się aż do samego końca.
Kanon: Ja też, więc było mi trudno naprawdę dojść do tamtego punktu kulminacyjnego...
Chodzi ci o to, że byłeś spokojny?
Kanon: Nie, wydaje mi się, że bardziej zdenerwowany. Ale udało mi się zauważyć różne rzeczy, z których wcześniej mogłem nie zdawać sobie sprawy.
Yu-ki: Miałem tak samo jak Teruki. Zazwyczaj podczas koncertów potrafię się zrelaksować, ale tym razem byłem zestresowany przez cały czas, do samego końca. Pomimo tego grałem, myśląc: "Rozbawię publiczność". Więc było fajnie. A kiedy wyszedłem na rozbieg, zauważyłem, że z tyłu jest jeszcze więcej ludzi, więcej, niż byłem w stanie dostrzec ze sceny. (śmiech)
Było tam tak dużo ludzi. A co z wami, chłopaki? takuya? Miku?
takuya: Z początku, moim zdaniem, czuliśmy się pochłonięci przez atmosferę panującą na sali, ale taniec i wszystko pozostałe pomogło rozkręcić koncert, szczególnie w środku występu, więc mogłem odetchnąć i bardziej się nim cieszyć.
Miku: Czułem większą presję niż kiedykolwiek przedtem, więc byłem naprawdę zdenerwowany. Ponieważ był to ostatni koncert w ramach obchodów naszego 5-lecia, uważałem, że musimy odnieść sukces. Przedtem starałem się być agresywny podczas występów i pokazywać mojego ducha walki, ale tym razem wolałem grać koncert, patrząc na twarz każdego i starając się wyrazić wdzięczność.
Reszta wywiadu znajduje się w 47 numerze Zy.
© 2009 Zy.connection Inc. All Rights Reserved.



































































































