ayabie - Aitakute

recenzja - 08.07.2009 22:18

Co przynosi ze sobą pierwszy singiel major ayabie?

Aitakute, debiutancki singiel major ayabie, był niecierpliwie wyczekiwany przez fanów. Wydany prawie rok po Mikazuki no Kiseki, ostatnim wydawnictwie indiesowym zespołu, jest dostępny w trzech wersjach: limitowanej oraz regularnych typu A i B.

Tytułowy utwór Aitakute od razu eksploduje bardzo łatwym do zapamiętania refrenem - taki początek natychmiast robi wrażenie. Wspaniałe tło, wypełnione smyczkami, perkusją i delikatnymi, metalicznymi gitarowymi akordami, tworzy bogatą oraz melodyjną teksturę. Gitarowe arpeggio słodko dopełnia linię wokalną, a gitarowe solo, zagrane przed przejściem, perfekcyjnie pasuje do piosenki, a szczególnie wykonany precyzyjnie i umiejętnie półszesnastkowy motyw. Pod koniec następuje kompletnie niespodziewana zmiana, która, chociaż niepotrzebna, jest miłą niespodzianką.

Rozpoczynający się dziwacznym wstępem Masterpiece brzmi trochę "wodnie", z dominującym syntezatorem i basem. Nie można powiedzieć, że jest to okropna piosenka, po prostu trudniej się w nią zanurzyć. Nawet z mniej zaraźliwym refrenem Masterpiece da się słuchać, ale tylko wtedy, gdy zagłębisz się w kreowany przez ayabie świat wirujących, elektronicznych dźwięków.

Summer Chime znajduje się na wersji A i, słuchając go, szybko poczujesz dużą dawkę déjà vu. Piosenka jest niespokojna i optymistyczna, ale brzmi prawie jak Masterpiece i Aitakute wymieszane razem.

Jeżeli kupisz wersję B, trzecim kawałkiem będzie Soprano zamiast Summer Chime. Soprano to bolesna, fortepianowa ballada z klasycznymi, harmonijnymi smyczkami. Brzmi to jednakże wtórnie, a śpiew Aoiego nie jest wystarczająco delikatny, by perfekcyjnie dopasować się do muzyki. Jest to dosyć nudny utwór.

Ogólnie rzecz biorąc, obie normalne wersje Aitakute są raczej średnie. Pierwszy singiel major ayabie ratuje się tylko chwytliwą piosenką tytułową. Miejmy nadzieję, że przyszłe wydawnictwa zespołu nie powtórzą wyniku Aitakute.
powiązane wydawnictwa
powiązani artyści
komentarze
blog comments powered by Disqus
powiązane wątki

Muzyka na walentynki

Gan-Shin
reklamy
  • Neo Tokyo
  • FLOW - AWESOME Jrock concert!
  • MAN WITH A MISSION
  • CLJ Records
  • Bishi Bishi, by Ankama
  • BLOOD - European Tour 2012
  • FLOW