boogieman - libido

recenzja - 02.07.2009 15:11

Długo oczekiwany pierwszy album boogieman to pewny hit.

Fani boogieman stosunkowo długo czekali na pierwsze wydawnictwo zespołu. Ci mieszkający w Japonii, żeby poznać brzmienie grupy, mogli chodzić na jej koncerty, natomiast ci zagraniczni byli zmuszeni oczekiwać z zapartym tchem spodziewanej płyty. libido ukazało się dopiero w styczniu 2009 roku, ale zespół zrewanżował się za cierpliwość fanów dwoma wersjami tego minialbumu.

K5=parallel[world]kairai[word],wykorzystywany jako opening do koncertów zespołu, to unikalny instrumentalny kawałek, o dziwnie uzależniającym działaniu. Ten kakofoniczny utwór wrzuca słuchacza w mieszaninę cieni i światła za pomocą doskonale połączonych elementów trance i elektroniki. Słychać tu ciężki perkusyjny rytm, któremu towarzyszy hałaśliwe skrzypienie maszynerii - dźwięki te rozbrzmiewają i zanikają nagle przez całą piosenkę. Podczas gdy ogólny rytm jest bardzo złowrogi, trance'owe i delikatne pianino, przesączające się przez brzmienie innych instrumentów aż do końca utworu, interesująco zmienia całość.

Drugi kawałek, new world, to chwytliwa i pełna entuzjazmu melodia, którą łatwo można uznać za najlepszą na całym albumie. Można w niej dostrzec typowe elementy visual kei, czyli ciężkie gitary i charakterystyczną perkusję. Jednakże słuchacza zaskakuje pierwsza zwrotka, kiedy to Junno zaczyna śpiewać. Ponieważ jego głos jest mocny i pozbawiony emocji, bardzo przypomina wokal Kirito, w związku z czym przez krótką chwilę zastanawiamy się, czy nie słuchamy PIERROTa zamiast boogiemana. Piosenka zmierza do bardzo szybkiego refrenu i jest radośniejsza niż jego trochę "nawiedzony" poprzednik. Dzięki umiejętnej gitarowej solówce i ustabilizowanemu rockowemu rytmowi, new world rządzi tym minialbumem i czyni go niezapomnianym.

[P]agent przynosi ze sobą nowe brzmienie - screamo rock, co czyni z tej piosenki doskonały utwór koncertowy. Na początku tego kawałka dźwięki gitar wędrują z jednego głośnika do drugiego, a wokal dla odmiany jest dobrze słyszalny w obydwu. Junno eksperymentuje z chrypliwymi krzykami i zawodzeniami. Piosenka ta nie wyróżnia się niczym specjalnym i ma niewygładzone, indiesowe brzmienie, ale pomimo tego wpada w ucho.

Gisou shinsha, kawałek o rockowo-alternatywnym zabarwieniu, ma bardzo chwytliwy początek. Pomiędzy gitarą a sekwencją perkusyjną daje się słyszeć interesujący zabieg, który sprawia, że głos Junno drży i brzmi niemal jak głos robota. W ciągu trwania utworu melodia staje się cięższa, a wokalista zaczyna ponownie brzmieć jak zwykle, do momentu ponownego zastosowania poprzedniego efektu. Piosenka ta jest dosyć krótka - trwa nieco ponad trzy minuty i brakuje w niej typowego refrenu, ale ogólny efekt jest bardzo dobry.

W recurrance boogieman wykorzystuje ten sam trick - długi początek z dźwiękiem przeskakującym pomiędzy dwoma głośnikami. Tym razem Yuanę słychać głównie w lewym głośniku, a Akirę - w prawym. Marudny śpiew Junno jest przytłumiony przez muzykę, ale w refrenie wokalista wysuwa się na przód i wygrywa potyczkę z instrumentami. Piosenka ta wnosi ożywczy powiew do całego albumu swoim poprockowym stylem, pełnym emocji tekstem i czarującymi chórkami.

W ostatnim utworze, zatytułowanym 13 gatsu, głos Junno po raz kolejny jest zniekształcony i ledwo słyszalny spomiędzy dźwięków wydawanych przez instrumenty. Piosenka ta zdaje się być trochę "nieporządna" i czasami ma się wrażenie, że każdy z muzyków gra inną kompozycję i współzawodniczy z resztą. Jednakże w refrenie wszystko doskonale się do siebie dopasowuje, a wokal staje się wyraźniejszy niż w dziwnie skonstruowanych zwrotkach. Utwór ten jest niesamowicie krzykliwy i stanowi energiczne zakończenie całej płyty.

To doskonałe pierwsze wydawnictwo bezdyskusyjnie pokazuje, że ma prawdziwy potencjał. Fani mogą z niecierpliwością oczekiwać kolejnej płyty, która z całą pewnością okaże się takim samym sukcesem jak poprzednia.
powiązane wydawnictwa
powiązani artyści
komentarze
blog comments powered by Disqus


reklamy
  • L'Arc-en-Ciel - World Tour 2012
  • Bishi Bishi, by Ankama
  • CLJ Records
  • Ant1nett World Tour
  • Neo Tokyo
  • BLOOD - European Tour 2012
  • Buono!